Category: Ewolucja psychiki i mowy u człowieka

Przyspieszona ewolucja człowieka

Nam, którzy żyjemy krócej niż sto lat, trudno jest ogarnąć to przyspie­szone tempo przemian. Pytanie, czy człowiek nadal ewoluuje, jest śmiesz­ne. Zmienia się on szybciej, niż jakikolwiek inny gatunek w dowolnym okresie. To prawda, że nie wiemy, jakie zmiany zachodzą w jego kon­stytucji genetycznej (choć na pewno dochodzi w niej do zmian). W ewolucji człowieka ogromne znaczenie miał fakt, że niegenetyczny przekaz informacji stał się ważniejszy niż zmiany genetyczne. Być może, iż móz­gi przeszły wielkie zmiany w ciągu ostatnich kilku tysięcy lat, ale in­formacja nagromadzona w nich zmieniła się jeszcze bardziej i pojawiła się nowa, zapisana nie w białkach i kwasach nukleinowych, ale na gli­nianych tabliczkach, papirusach, papierze, a ostatnio na taśmie magne­tycznej. Często zadaje się pytanie, czy komputery zastąpią ludzi. Można odpowiedzieć, że w pewnym sensie to się już stało, odkąd wynaleziono pismo i proces ten toczy się coraz szybciej. Być może jego napór zdołają przetrwać tylko ci ludzie i te grupy, których mózgi będą dość sprawne, żeby posługiwać się komputerami i konkurować z nimi. Ludzkość, która się wyłoni, z pewnością będzie bardzo różna od nas. Przyszli ludzie będą wyglądać dość podobnie do nas, chociaż już dziś jesteśmy dość dziw­nymi stworami o wielkich głowach. Ludzie ci zapewne będą ze sobą rozmawiać o całkiem innych i bardziej zajmujących sprawach niż my dzisiaj. Niemal na pewno będą postępować rozsądniej i reagować na siebie z mniejszą gwałtownością. Każdy człowiek i każda grupa z osob­na będą zbyt potężni, żeby ktokolwiek mógł ryzykować agresję i prze­żyć odwet. Może Ziemię odziedziczą ludzie łagodni i dość mądrzy, żeby się trzymać na uboczu, podczas gdy dumni wyniszczą się nawzajem.

Dźwięki mowy

Prawdziwe dźwięki mowy są wytwarzane przez szybkie jednoczesne zmiany położenia rozmaitych części górnej drogi głosowej. W ten sposób powstają spółgłoski poprzedzielane dźwiękami samogłoskowymi, które są bardziej podobne do długich wybrzmień niektórych sygnałów niejęzykowych. Charakterystyczne dla mowy jest to, że dźwięki są emitowa­ne i rozpoznawane w zmiennych sekwencjach. Jest to możliwe tylko pod warunkiem ustrukturowania wypowiedzi zgodnie z wyraźnymi regułami fonetycznymi i gramatycznymi. Bez tego musielibyśmy się uczyć wypo­wiadać i rozumieć każdą przekazywaną wiadomość oddzielnie i mogli­byśmy opanować tylko niewielką ich liczbę. Naprawdę zaś uczymy się stosunkowo skromnego słownika i posługujemy się nim stosując zbiór dozwolonych przez język reguł formowania i przekształcania.

Z najnowszych badań wynika, że wszystkie języki mają pewne ce­chy wspólne. Jest zdumiewające, jak łatwo uczą się języków dzieci. We wszystkich kulturach dzieci szybko osiągają zdolność rozpoznawania poprawnej formy gramatycznej i dzielenia we właściwy sposób wydawanych przez siebie dźwięków.

Niejęzykowa komunikacja głosowa

Niejęzykowe systemy komunikacji głosowej są także bardzo dobrze roz­winięte począwszy od małpiatek (Marler, 1965). Większość gatunków dysponuje kilkunastoma dźwiękami sygnalizacyjnymi; najwięcej ich stwierdzono dotąd u japońskiego makaka (dwadzieścia pięć). Wiele sygna­łów zlewa się ze sobą, a ich klasyfikacja bywa trudna. Przeważnie wska­zują one stan lub emocję nadawcy, czasem także jego położenie w prze­strzeni, wiek, płeć, pozycję w grupie oraz gatunek. Zdaniem Marlera sygnały dźwiękowe mogą służyć do identyfikacji nadawcy, wyrażać oce­nę, mieć sens polecenia, wskazywać (desygnować) przedmioty.

Ludzie także wydają wiele dźwięków nie należących do języka, jak śmiech, łkanie, okrzyki gniewu, strachu i radości, płacz dzieci. U ludzi i zwierząt stosowanie takich sygnałów jest w dużej mierze wynikiem dziedzicznych wzorców zachowania, ale na pewno nie tylko. Sygnały takie przeważnie, lecz nie zawsze, są dość głośne, długotrwałe i powta­rzane, lecz nie wszystkie; głosy te wytwarzane są ? podobnie jak u in­nych naczelnych ? w krtani lub poniżej, albo na samym przedzie drogi oddechowej (przez wargi).

Porozumiewanie wzrokowe

Porozumiewanie się przy pomocy mowy związane jest z komunikacją wzrokową, która u wielu gatunków małp posługuje się zbiorem kilku­nastu znaków, czasem stopniowanych i dających się łączyć na różne spo­soby. Twarz ma często złożony wzór, zwłaszcza wokół oczu; jest też jasne, że porozumiewanie się przy pomocy twarzy jest bardzo ważnym elemen­tem organizacji życia zbiorowego u wszystkich gatunków. Znaczenia wyrażane są w dużej mierze przez sekwencje mimiczne. Spojrzenie wprost zmusza do ustąpienia osobnika o niższej pozycji w grupie, a patrzenie w bok jest samo oznaką niższej pozycji. Inną oznaką dominacji jest grożenie otwartym pyskiem, a odpowied­nim znakiem podporządkowania jest grymas czy niby uśmiech przestra­chu. Cmokanie wargami jest sygnałem uspakajającym.

Różne gatunki stosują podobne znaki, co skłania do przypuszczenia, że wizualny system sygnalizacji u człowieka także zawiera takie same elementy. Sygnały wzrokowe są ciągle jeszcze bardzo ważne u ludzi. Pomimo podobieństw na pewno nie należy interpretować oznak ekspre­syjnych zwierząt ?uczłowieczając” je. Każdy znak trzeba badać obser­wując, jak używają go zwierzęta w naturalnych sytuacjach.

Grymas małpy i nasz uśmiech są do siebie podobne i obydwa ozna­czają chęć zgody. Różnice możliwości fizycznych są znacz­ne. Człowiek w zasadzie utracił zdolność jeżenia włosów w celach sygna­lizacji, ale za to może mrugać, rumienić się i w inny sposób okazywać zakłopotanie. Być może są to znaki submisji (uznania swojej niższej pozycji) wykształcone jako system ochrony przed fałszywą komu­nikacją, która zagraża coraz częściej w miarę, jak ludzie coraz lepiej umieją oddziaływać nawzajem na swoje zachowanie przy pomocy słów. Możliwe, że przetrwają właśnie ci ludzie, którzy nie umieją kłamać, jeśli ich bliźni mający mniej skrupułów wyniszczą się wzajemnie. Rumieńce i inne oznaki wrażliwości i niezdolności do fałszu należą chyba do na­szych najnowszych nabytków ewolucyjnych i są najprawdziwszymi zna­mionami człowieczeństwa, choć i one mogą być aż nazbyt łatwo naduży­wane i zakłamywane.

Pochodzenie mowy

Zapewne nigdy nie dowiemy się, kiedy pojawiła się mowa. Na temat pochodzenia języka wypowiedziano tyle niedorzecznych poglądów, że przez jakiś czas samo dyskutowanie tego problemu było tabu dla nie­których językoznawców. Ostatnio zainteresowanie tym zagadnieniem ożywiło się, przy czym wzrosła świadomość, że język jest zjawiskiem mającym swoje podłoże biologiczne (Lenneberg, 1967). Wiele wskazuje na to, że mózg ludzki ma dziedziczną zdolność do opanowania mowy. Rozsądne wydaje się przypuszczenie, że zdolność ta nie wy­stąpiła od razu w postaci w pełni uformowanej, ale ewoluowała stopnio­wo, jak wszystkie inne cechy fizyczne. Za wcześnie jest na spekulacje na temat tego, jak mógł wyglądać wczesny język. Każda chyba umie­jętność przekazywania informacji i wydawania poleceń musiała dawać przewagę hordom, które nią dysponowały, zwłaszcza w zbiorowych polo­waniach. Nie jest jasne, w jaki sposób z przekazywania oznak stanów emocjonalnych, co jest rzeczą zwykłą u zwierząt, powstać mogła zdol­ność do twórczej mowy. Nawiasem mówiąc, w tym może tkwić po części powód nadal istniejącego zespolenia obiektywnego opisu i subiektywnej ekspresji emocji.

Wśród naczelnych porozumiewanie się (komunikacja) jest szeroko roz­powszechnione; stosują one sygnały węchowe, dotykowe, wzrokowe i słu­chowe. W toku ewolucji naczelnych doko­nywała się na pewno selekcja preferująca różne cechy umożliwiające formowanie się stabilnych zbiorowości. Należą do nich także mechani­zmy nerwowe i mięśniowe pozwalające nadawać i odbierać subtelnie stop­niowane sygnały oraz dyspozycje do właściwego reagowania na nie. Na przykład znaki powitania, jak pocałunek w usta i podanie ręki, są stosowa­ne przez małpy, tak samo jak przez ludzi, dla ustanowienia kontaktu po­trzebnego dla efektywnej komunikacji. Znaki te mogą się wywodzić z czynności piastowania i ssania we wczesnym dzieciństwie. Wspomnie­liśmy już, że wzorce dorastania u małp i ludzi sugerują, iż nasz system komunikacyjny zależy od pewnego rodzaju przedłużonego dzieciństwa. Inna czynność społeczna rozpowszechniona u naczelnych, to wzajemne czesanie i iskanie.

Dalsze sygnały wspólne ludziom i małpom, to groźba w postaci gło­śnego krzyku, któremu towarzyszy warczenie oraz obnażanie zębów jako sygnał gryzienia. Inną formą groźby jest utkwienie wzroku i zmarszcze­nie czoła. Ale wszystkie te sygnały są jeszcze dalekie od języka. Nawet zróżnicowane okrzyki wydawane przez szympansy i pawiany, żeby poin­formować o tym, gdzie są, gdzie jest pożywienie i o innych sprawach, stanowią tylko utrwalony system, w którym każdy znak ma jedno zna­czenie.

Istnieje ostra różnica pomiędzy niejęzykowymi i prawdziwie języko­wymi układami sygnałów. Te pierwsze są ?zamknięte”, tzn. składają się ze skończonej i niewielkiej liczby znaków podstawowych. Sygnalizacja językowa ma charakter ?otwarty”, to znaczy że istnieje nieskończenie wiele (lub bardzo wiele) połączeń między znakami, wskutek czego po­wstają nowe komunikaty. Ponadto stale powstają nowe znaczenia dzięki przesunięciom semantycznym i inwencji. Pytanie, jak i kiedy powstały te umiejętności, nie jest rozstrzygnięte. Nie ma żadnej anatomicznej ce­chy czaszki, po której można by poznać, czy jej właściciel umiał mówić.

Ośrodki mowy

Pewnych danych o obszarach mózgu związanych z mową dostarczają ba­dania defektów (afazji) będących skutkami uszkodzeń. Niestety uszkodze­nia rzadko ograniczają się do małych obszarów i rzadko też można stwier­dzić anatomicznie, co dokładnie zostało zniszczone. Ponadto nierealistycz­ne są próby dzielenia procesu porozumiewania się na podstawie mowy lub pisma na oddzielne czynności o odrębnych lokalizacjach. W wyko­nywaniu każdej czynności bierze udział wiele części mózgu i odwrotnie, każda część mózgu wywiera wpływ na wiele czynności. Mimo to panuje zgoda, że po uszkodzeniu obszaru w mniejszym zwoju czołowym po lewej stronie chorzy mają trudności z wytwarza­niem dźwięków mowy (afazja motoryczna). Jeśli nawet potrafią artyku­łować pojedyncze dźwięki, to nie umieją łączyć ich odpowiednio w sło­wa. Cierpią na ?zakłócenie seryjnej organizacji fonemicznego procesu artykulacji” (Luria, 1966). Tacy pacjenci mogą mieć także trudności z pisaniem, ale nadal całkiem dobrze rozumieją mowę innych.

Oprócz tego przy uszkodzeniach miejsc położonych bardziej ku tyło­wi trudności dotyczą głównie słyszenia lub rozumienia mowy (afazja sensoryczna lub semantyczna). Wyższy zakręt skroniowy zawiera pierwotną korę słuchową; zrozumiałe więc, że uszkodzenia (lezje) w tym obszarze wpływają na rozpoznawanie dźwięków i wobec tego także na ich wytwarzanie przez chorego. Jednak Penfield i Roberts (1959) wykryli położone jeszcze dalej ku tyłowi znaczne pole, które także bierze udział w procesach mowy. Podczas pobudzania elek­trycznego dowolnych miejsc mózgu w obrębie przednich i tylnych ob­szarów (pól), zaznaczonych na rysunku jako ośrodki mowy, u chorych pojawiały się zaburzenia w mówieniu. Obszar położony dalej ku tyłowi obejmuje wspomniane już ?pole asocjacji pól asocjacji”. Trudno ten obszar zidentyfikować anatomicznie. Obszar za wyższym zakrętem skro­niowym bywa czasem nazywany zakrętem kątowym i ma być szcze­gólnie rozwinięty u człowieka (Geschwind i Levitsky, 1968). Nazywano go także ?obszarem mowy ideacyjnej” albo po prostu ?magazynem słów”. Ponieważ znajduje się on pomiędzy polami zmysłów, przeto może mieć decydujący wpływ na rozpoznawanie stopnia ważności obiektów i mó­wienia o nich. Badania efektów rozmaitych obrażeń (lezji) dopiero za­czynają dawać pewne wskazówki na temat różnych faz tych procesów. Musimy dowiedzieć się o wiele więcej o mechanizmach nerwowych wy­stępujących przy wytwarzaniu owych sekwencji działań mięśniowych o złożonych wzorcach, które są nieodłączne od mowy.

Niestety kopalne czerepy czaszek nie wykazują, kiedy te obszary zwią­zane z mową osiągnęły swoją obecną postać. Można jednak przyjąć, że działo się to w okresie najszybszej ekspansji mózgu, gdzieś pomiędzy stadium australopiteka, u którego objętość mózgu wynosiła około 550 cm3, sprzed około dwóch do pół miliona lat, a pojawieniem się przed 40 000 lat Homo sapiens sapiens o objętości mózgu około 1400 cm3. Homo erectus znajduje się prawie dokładnie w połowie zarówno pod względem czasu, jak i objętości mózgu.

Formowanie pojęć

Inną, w pewnym sensie odwrotną cechą pamięci człowieka jest to, że może on rozpoznawać i abstrahować właściwości wspólne wielu obiektów. Wyrazem tego jest nadawanie nazw i stosowanie pojęć takich, jak np. ?pokarm” czy ?wilgoć”, które są atrybutami obiektów i sytuacji roz­poznawalnych na wiele sposobów i różnymi zmysłami. Prawie nic nie wiadomo o neurologicznych podstawach osiągania takich abstrakcji. Za­pewne wchodzi tu w grę rozwój obszarów (pól) kory przyśrodkowej, które leżą pomiędzy obszarami asocjacyjnymi (kojarzeniowymi) wzroku, słuchu i dotyku. Nazwano go obszarem asocjacyjnym obsza­rów asocjacyjnych; u człowieka jest on tak rozwinięty, że częściowo przysłania tamte. Wskutek tego pierwotna kora czołowa (stanowiąca ośrodek widzenia) u człowieka nie znajduje się już na bocznej po­wierzchni mózgu, jak u małp.

Uczenie się

Człowiek łatwo się uczy, choć nie jest łatwo dokonywać porównań iloś­ciowych w tej dziedzinie. W tym celu trzeba by gruntowniej niż to jest tutaj możliwe zanalizować uczenie się i pamięć. Jedną z uderzających cech człowieka jest jego zdolność do przypominania sobie pojedynczych informacji utrwalonych nawet bardzo dawno oraz do działania zgodnie z nimi. Opowiada się także anegdoty o takich zdolnościach u zwierząt, ale u człowieka są one bardzo wyraźne; może on podejmować działania, które są stosowne w świetle tego, co zdarzyło się przedtem, ostatnio lub dawno temu, lecz tylko jeden raz. Musi więc istnieć pamięć magazynu­jąca pojedyncze zdarzenia, oczywiście użyteczna tylko pod warunkiem, że istnieje też system adresowy łatwo udostępniający zawarte w niej informacje.

Zdolność ta jest bliżej związana z funkcjonowaniem tego, co Penfield nazywa korą interpretującą. Jest to obszar odrębny od pól kontrolujących głównie widzenie, słyszenie i dotyk. Pobudzanie elektryczne tego pola u przytomnych pacjentów wyzwala przypomnienia jednorazo­wych dawnych wydarzeń, często takich, w których dana osoba oglądała jakąś scenę lub w inny sposób miała na czymś skupioną uwagę. Przy­pomnienia takie, to jakby przebłyski i można je wielokrotnie ewokować z danego miejsca. Wskazuje to, że obszar ten jest szczególnie związany ze zdolnością do wyzwalania zapisów pamięciowych dawnych wydarzeń.

Motywacje, działania celowe, powściągliwość w działaniach

Kolejną cechą wyróżniającą człowieka spośród naczelnych jest jego zdol­ność do długotrwałego koncentrowania się na jednym celu. Pod tym względem przypomina on zwierzęta mięsożerne, takie jak tygrysy, które czają się i tropią ofiarę przez całe godziny lub nawet dnie. Na podstawie danych kopalnych możemy prześledzić u człowieka przynajmniej jedną zmianę, najprawdopodobniej związaną ze zdolnością do długotrwałej uwa­gi. Jedną z najbardziej uderzających cech, jaką członkowie rodzaju Homo różnią się od rodzajów wcześniejszych, a H. sapiens różni się od H. erectus, jest rozwój płatów czołowych mózgu i związane z tym wy­sokie czoło. Nie umiemy dokładnie zmierzyć rozwoju płatów czołowych w filogenezie, ale rozwój ten musiał nastąpić bardzo szybko w średnim plejstocenie, kiedy to prawdopodobnie pojawiło się wiele innych charak­terystycznych cech człowieka.

Funkcje płatów czołowych są dziś dość dobrze znane, choć niełatwo je krótko omówić. Można powiedzieć, że u człowieka utrzymują one właściwą równowagę pomiędzy działaniem a powstrzymywaniem się od działania, a także pozwalają wykonywać działania nagradzane z opóźnie­niem, czyli po upływie pewnego czasu od chwili wykonania pracy. Skraj­na część przecinia (płaty przedczołowe) odpowiada za utrzymywanie uwa­gi oraz inicjatywę. Ludzie pozbawieni tych płatów są mniej zdolni do dłuższego koncentrowania się na trudnych zadaniach. Inne skutki usu­nięcia części płata czołowego, to osłabienie tych hamulców, od których zależy życie społeczne. Stosuje się nawet interwencje chirurgiczne w tym płacie mózgu jako sposób usunięcia nadmiernego wyhamowania, które prowadzi do pewnych form chronicznej depresji. Po leukotomii czoło­wej pacjent może stać się nietaktowny, niedyskretny, weredyczny (nad­miernie szczery). Czasem może się zachowywać niebezpiecznie agresyw­nie. Nie rozumiemy dokładnie, jak funkcjonują płaty czołowe, ale nie­wątpliwie odgrywają ważną rolę w utrzymywaniu tak typowej dla czło­wieka zrównoważonej osobowości. Eksperymenty na psach wykazały, że po usunięciu płatów czołowych zwierzęta te są niezdolne do reakcji opóź­nionych, np. już po minucie nie umieją podejść do tego spośród kilku pudełek, do którego w ich oczach włożono pokarm. Są dane na to, że także u małp płaty czołowe kontrolują reakcje opóźnione.

Receptory człowieka prehistorycznego

Te cechy fizyczne i społeczne, które omówiliśmy w poprzednim rozdziale, skupiły się w istotach zdolnych czerpać środki do życia w pewnej nowej niszy ekologicznej w średnim plejstocenie, kiedy to pojawił się człowiek mniej więcej taki, jakim znamy go dziś. Przypuszczamy, że sposobem utrzymywania się przy życiu było polowanie na duże zwierzęta kopytne. Szczególne warunki reprodukcji, rozwój mózgu i późno osiągana dojrza­łość prawdopodobnie spowodowały wytworzenie się ludzi dość inteli­gentnych na to by przyjąć ten sposób życia bez zwykłego dla mięsożer­nych wyposażenia w zęby i pazury. Znalezienie i wytropienie ofiary za­leżało zapewne bardziej od informacji dostarczanych przez zmysły niż od ich subtelnej wrażliwości. Człowiek nie ma wzroku jastrzębia ani węchu psa, ale jego mózg dobrze wykorzystuje to, co może on zobaczyć, usłyszeć i wywęszyć.

Zwłaszcza wzrok był głównym zmysłem w okresie, gdy człowiek był jednym ze ssaków naczelnych. U zwierząt lądowych o postawie wypro­stowanej głowa i oczy mogą swobodnie penetrować otoczenie. Ssaki mię­sożerne polując posługują się głównie węchem. Według Campbella (1966), człowiek ?był czymś nowym wśród zwierząt lądowych: mięsożercą po­lującym przy posługiwaniu się w dużym stopniu wzrokiem”. Niestety, mało wiemy o tym, w jaki sposób poszczególne gatunki zwierząt wy­bierają te cechy zmieniającego się otoczenia, które są dla nich godne uwagi. Nie ma wątpliwości, że jakkolwiek wygląda świat postrzegany przez małpę, jest on czymś bardzo odmiennym od naszego, a jeszcze bar­dziej odmienny jest świat spostrzeżeń psa. Zapewne w mózgu każdego gatunku są komórki, które możemy nazwać klasyfikującymi, a które gotowe są wykrywać specyficzne zmiany cech otoczenia. W swojej ważnej pracy Hubel i Wiesel wykazali, że każda komórka kory pól wzrokowych kota i małpy reaguje w sposób specyficzny na określone kształty. Niektóre komórki reagują na zwykłe prostokąty, in­ne ? zwłaszcza w obszarach kory wokół pierwszorzędowego pola wzroko­wego ? na figury coraz bardziej złożone. Nie wiemy jeszcze, w jaki sposób reakcje na te proste cechy wizualne są integrowane w ?percepcje” całych złożonych scen, ani też na jakie ?sceny” kot w ogóle zwraca uwagę (Sutherland, 1968). Prawdopodobnie zarówno możliwości, jak i ograniczenia są zdeterminowane częściowo dziedzicznie, a częściowo przez doświadczenie; pomiędzy prostszymi jednostkami powstają połą­czenia, dzięki którym dochodzi do wyobrażenia pewnych złożonych wzor­ców. Na przykład wiemy, że u człowieka spostrzeżenia są w dużej mierze wyznaczone przez doświadczenie. Ci, którzy żyją w domach i miastach typu zachodniego, odbierają, dzięki doświadczeniu, linie poziome i pionowe inaczej niż mieszkańcy dżungli i mają podobno inne złudzenia przestrzenne (Gregory, 1966).

Zapewne jednym z najważniejszych czynników wpływających na usprawnienie percepcji u człowieka prehistorycznego było manipulowa­nie przedmiotami, która to zdolność była już nieźle rozwinięta u niższych naczelnych. Być może dla istoty, która podnosi przedmioty i ogląda je, świat jest w ogóle bardziej złożony niż dla takiej, która tylko porusza się w środowisku, gdy ono przeważnie pozostaje dla niej nieruchome. Ta ostatnia widzi pewne sceny, ale jedyne obiekty, które dają się w nich wyróżnić jako coś osobowego, to być może tylko inne zwierzęta, które jako jedyne przemieszczają się wzajemnie. Zbyt mało wiemy, by coś tu twierdzić na pewno, ale być może, iż dopiero dzięki skłonności do manipulowania przedmiotami pojawiła się u człowieka zdolność rozpo­znawania różnych klas przedmiotów i ich klasyfikowania. Dzięki uży­waniu ich, a potem kształtowaniu, nastąpił dalszy rozwój tych zgrupo­wań komórek i tych czynności mózgu, dzięki którym powstają wewnętrz­ne wyobrażenia pozwalające o tych obiektach ?myśleć”, a wreszcie na­dawać im określone nazwy.

Spekulacje na temat stadiów, których może nigdy nie poznamy, mogą się wydawać jałowe. Jednak ze względu na to, że tego rodzaju prze­miany doprowadziły do wykształcenia się człowieka współczesnego, mu­simy je przynajmniej przedyskutować. Powiada się, że ze skamielin wiemy znaczniej mniej o mózgach naszych przodków niż o ich zębach. Ale nie sądźmy, że tym samym zmiany w zębach były ważniejsze.