Category: Najdawniejsze formy sztuki i religii

Znaczenie malarstwa jaskiniowego

Faktem jest, że pomimo wszystkich analiz nie wiemy, dlaczego ludzie górnego paleolitu malowali te obrazy. Mogli mieć równie rozmaite po­wody, jak te, jakie podają tubylcy australijscy, którzy także uprawiają malarstwo jaskiniowe.

Malarstwo mogło się wiązać z systemem magii płodności, albo z kul­tem pożywienia, a wizerunki mogły służyć zwiększeniu szansy znalezie­nia zwierzyny. Niektóre zwierzęta są przebite włóczniami, co może świadczyć, że chodziło o odtworzenie scen myśliwskich. Obrazy mogły też wspomagać komunikację słowną, podobnie jak pierwotna rzeźba. Nawet dziś środki wizualne są szeroko stosowane dla przekazywania in­formacji, a mogło tak być i dawniej, choćby dlatego, że samo mówienie było zadaniem żmudnym i zapewne także nudnym, jak obecnie pisanie dla małych dzieci. Ale takie wyjaśnienia są zbyt uproszczone, choćby dlatego, że jaskinie były ciemne i trudno dostępne ? zgoła nieodpowied­nie jako miejsca do nauki polowania.

Zapewne w epoce górnego paleolitu myśl ludzka uzyskała już znacz­ny poziom subtelności. Obrazy niemal na pewno służyły jakimś celom magicznym lub mistycznym, miały wpływać na wydarzenia; może wią­zały się z rytuałami odprawianymi w celu ubłagania duchów i odwró­cenia ich wrogości. Szkoda, że nie umiemy zinterpretować ich na tyle dokładnie, aby zrozumieć, jak ludzie mówili i myśleli w tamtych cza­sach. Zapewne motywy twórczości malarskiej były wówczas równie zło­żone jak obecnie. U istot takich jak ludzie, głęboko pogrążonych w dzia­łania symboliczne, musi istnieć silna dążność do sporządzania wizerun­ków.

Kompozycja i rozmieszczenie obrazów

Najnowsze próby interpretacji malarstwa jaskiniowego skupiały się wo­kół faktu, że wizerunki różnych zwierząt nie są rozrzucone przypadkowo, ale układają się w mniej lub bardziej systematyczne grupy. Często spo­tyka się dość regularny ciąg, zaczynający się u wejścia do jaskini. Naj­pierw pojawiają się znaki klasyfikowane przez niektórych archeologów jako męskie, a wraz z nimi zwierzęta mające symbolizować męskość, ko­nie, jelenie i kozice. Po nich następują znaki uznawane za żeńskie i zwie­rzęta uchodzące za symbole żeńskości ? krowy, bizony i mamuty, często stanowiące główne obrazy w środku układu. Jeszcze dalej mogą się zno­wu znajdować inne symbole męskie.

Jeśli jest to poprawna interpretacja postaci i znaków, to wydaje się, że mają one pewną treść płciową. Ale Leroi-Gourhan, który obszernie analizował te obrazy, ma o nich do powiedzenia niewiele więcej ponad to, że miały one jakieś znaczenie religijne. Ponadto identyfikacja i kla­syfikacja przedstawień wcale nie jest łatwa ani pewna.

Rzeźba górnego paleolitu

Najwcześniejsze obiekty dowodzące umiejętności wykonywania wizerun­ków ludzi i zwierząt pochodzą z górnego paleolitu. Już znacznie wcześ­niej mogły istnieć dążenia estetyczne przejawiające się w ulepszaniu symetrii kamiennej broni, w rzeźbieniu w korze i w drewnie, a zwłaszcza w wytwarzaniu ozdób. Figurka przedstawiona na rysunku została pogrzebana w jaskini w Brnie w Czechosłowacji z naszyjnikiem (a może diademem) złożonym z setek kawałków macicy (masy) perłowej z muszli małża Dentalium. Niewątpliwie już wcześniej używano ozdób, zapewne po to, by wydawać się bardziej atrakcyjnym lub imponującym dla innych członków (lub członkiń) grupy. Także dzisiaj biżuteria służy po prostu przyciąganiu uwagi ludzi. Wykonywanie wizerunków jest czynnością znacznie bardziej złożoną. Rzeźbiona lub malowana postać może służyć do wzbudzania emocji, ale może także przekazywać informacje o okreś­lonej istocie, która jest nieobecna wówczas, gdy się taki obiekt ogląda. Na tym polega istota abstrakcyjnej symboliki.

Najwcześniejsze zachowane wizerunki, są to postaci ryte na ścianach jaskiń lub małe rzeźbione figurki. Możliwe, że myśliwi nosili te figurki przy sobie podczas wędrówek. Jednak prawie wszystkie pochodzą z chat znajdywanych w wykopaliskach oryniackich i wschodnio-graweckich w Europie Wschodniej z nieco cieplejszego okresu (choć klimat nadal był równie surowy, jak np. dziś na większości obszarów północnej Kanady). Niektóre ślady wskazują na osiadłe życie w domach o ścianach z gliny i podłogach z kamieni. Główne pożywienie stanowiły mamuty i renifery, niewątpliwie także mniejsze zwierzęta i rośliny. Wydaje się prawdopo­dobne, że ludzie ci w zasadzie porzucili wędrowny tryb życia. Magdaleńczycy z Europy Zachodniej znacznie dłużej byli nomadami, ale nie pozo­stały po nich żadne figurki, chociaż znamy liczne ich malowidła na ścia­nach jaskiń.

Większość rzeźb przedstawia zwierzęta, ale nierzadkie są też figurki ludzkie. Do najstarszych należy spory posążek mężczyzny wyrzezany w kości z kła mamuta i należący do pochówku z Brna, zapewne liczący sobie 25 do 30 000 lat. Jest to wysoce naturalistyczna rzeźba, na której widać bardzo grube brwi; podobną cechą odznaczała się także czaszka znaleziona razem z figurką. Równie naturalistyczne są zwierzęta z kości oraz z kości słoniowej znalezione w Wirtembergii (RFN) oraz niezwykły tors kobiecy z Ostravy-Petrkovic (Czechosłowacja) datowane na ten sam okres.

Wenus z Willendorf nie ma rysów twarzy, ale nadal nie jest to wizerunek formalistyczny ani idealizowany. Mamy niewiele egzemplarzy owych wczesnych rzeźb, a ich datowanie jest tylko przybliżone, bo ich wiek znajduje się na granicy przydatności metody radioaktywnego węgla UC. Widzimy jednak, że najwcześniejsze rzeźby były naturalistycznymi przedstawieniami ludzi i zwierząt. Niektó­re mogły być wręcz portretami jednostek. Na twarzy z rysunku wi­dać skrzywienie ust i brwi typowe dla uszkodzenia lewego nerwu po­liczkowego (?porażenie Bella”). Dziwnym przypadkiem w pobliżu zna­leziono szkielet kobiety w wieku około 40 lat, pochowanej z wyszukanym ceremoniałem, z uszkodzoną lewą stroną czaszki. Czyżby była słynnym wodzem sprzed 25 000 lat? Jeszcze dziwniejsze, że w pobliskiej siedzibie znaleziono inny szkicowy rysunek twarzy o podobnych rysach.

Najdawniejsze obyczaje pogrzebowe i ślady wierzeń religijnych

Inną mającą zasadnicze znaczenie oznaką postępu kulturowego są po­chówki, najpierw bez żadnych dodatkowych obiektów, a później z ozdo­bami i paciorkami układanymi w przemyślne wzory. Wszystko to świad­czy o ogromnych skokach rozwojowych i pojawia się dopiero po długim czasie ? w kulturze mustierskiej, zapewne stworzonej przez Homo sapiens neanderthalensis. W La Ferrassie we Francji ponad 35 000 lat temu pochowano dwoje dorosłych w jamach, z których jedna była natu­ralna, a druga została wygrzebana. Znaleziono tam także dwa pochówki dziecięce, jeden z nich w dole zawierającym kości zwierzęcia, być może ofiarnego. Drugie dziecko było pochowane pod kamieniem ozdobionym pod spodem prostym wzorem z podwójnych wgłębień. Takie ?znaki kie­lichowe” znajduje się często w późniejszych pochówkach, ale ich sym­bolika jest niejasna. Inne pochówki neandertalskie znaleziono w La Chapelle (ich wiek ocenia się na 35 000?45 000 lat) oraz na Górze Kar­mel (ok. 41 000 lat). Są one nieliczne i prymitywne. Jednak w obu wy­kopaliskach są ślady składania ofiar, a wśród nich, w La Chapelle ? rozpoznawalne kości całego zwierzęcia. W Monte Cicero we Włoszech znaleziono krąg z kamieni wokół czaszki rozłupanej u podstawy tak jakby mózg został zjedzony.

Sztuka wytwarzania narzędzi i broni

Musimy się cofnąć myślą o mniej więcej trzy miliony lat, kiedy to nasi małpokształtni przodkowie nie mieli żadnej w ogóle religii. Ich ?prawo” było zapewne wypadkową instynktowych ataków i gróźb silnych oraz ucieczki i uległości słabszych. Ich język był prawdopodobnie, zespołem min i dźwięków wyrażających reakcje jednostki na konkretne sytuacje i wyzwalających stosowne reakcje innych.

Pierwszym świadectwem zachowań, które można już prawie uznać za ludzkie były narzędzia, a zwłaszcza broń. Kamień ociosany w kształt tasaka jest przede wszystkim obiektem praktycznym, bezpośrednio uży­tecznym. Jest uderzające, że wytwarzanie narzędzi z kamieni i kości było na przestrzeni aż około dwóch milionów lat jedynym twórczym osiągnięciem człowieka, jakie pozostawiło materialne ślady. Oczywiście krzemień jest trwały, podczas gdy wyroby z drewna i innych materia­łów niełatwo mogą się zachować przez tak długi okres. Musimy stale pamiętać, że dane wykopaliskowe są zniekształcone przez czynnik nie­równej trwałości materiałów.

Gdy jednak oglądamy narzędzia kamienne, widzimy, że przez blisko dwa miliony lat wysiłki twórcze poświęcono na stosunkowo niewielkie ulepszenia techniki gładzenia. Nie wiemy, czy postęp dokonywał się stop­niowo czy skokowo, ale w sumie był niezmiernie powolny. Ludzkie po­kolenia następowały po sobie dziesiątki tysięcy lat nie pozostawiając prawie żadnych oznak świadczących o zmianie trybu życia. Oczywiście musiały się dokonywać zmiany nie pozostawiające śladów. Jednakże tak długotrwała stabilność świadczy o tym, że wczesne techniki wykony­wania i używania broni musiały być stosowane w sposób bez mała ste­reotypowy, w niewielkim stopniu zakłócony ?kaprysami” indywidualnej twórczości. Mimo to owe bardzo powolne przemiany metod łupania krzemienia mogły zawierać w sobie pierwociny twórczych umiejętności. Robienie czegokolwiek z myślą o wykorzystaniu tego w przyszłości już zakłada zdolność do abstrahowania od teraźniejszości. Wykonywanie na­rzędzia tak, żeby było ostrzejsze lub w inny sposób lepsze niż przedtem jest aktem twórczym, jeśli nawet jeszcze nie ?artystycznym”. Ciosanie go w taki sposób, żeby widoczne były symetryczne lub rytmiczne wzory może sprawić, że wyrób będzie ładniejszy, lepiej dopasowany do ręki, poręczniejszy w użyciu i w rezultacie bardziej praktyczny, bo ?piękniejszy”.

Użyteczność biologiczna sztuki i światopoglądu

Mamy zbyt mało danych, aby uzmysłowić sobie dokładnie przyczyny powstania twórczości artystycznej oraz przekonań i praktyk religijnych. Przypuszczalnie oba te rodzaje aktywności w jakiś sposób dopomagały człowiekowi paleolitycznemu w zdobywaniu środków do życia. Nie zna­czy to, by rzeźbienie, malowanie czy modlitwy za zmarłych miały do­raźną ?praktyczną” wartość, np. polegającą na ulepszaniu techniki po­lowania. A jednak można bronić tezy, że tworzenie nowych form este­tycznych, w tym także kultowych, było w głębokim sensie najbardziej produktywną ze wszystkich form aktywności ludzkiej. Ktokolwiek two­rzy nowe konwencje artystyczne, odkrywa sposób porozumiewania się ludzi o sprawach, które dotąd były niekomunikatywne. Ta właśnie zdol­ność stanowiła podstawę historii człowieka. Jest zresztą tak i dziś, gdy przybrała ona wiele nowych kształtów obejmując twórcze odkrycia na­uki i wynalazki techniczne, a także nowe formy inwencji artystycznej w sztukach plastycznych, w literaturze i muzyce. Podobnie też coraz to nowe światopoglądy religijne, polityczne i inne w coraz doskonalszy sposób pomagają jednostkom współżyć ze sobą w dobrze funkcjonują­cych społeczeństwach oraz zyskiwać zadowolenie w życiu osobistym. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, jak dalekie od doskonałości są nasze współczesne społeczeństwa. Ich wady nie pozwalają dostrzec, że metody porozumiewania się i twórczości są dziś znacznie dojrzalsze i bardziej pomocne niż kiedykolwiek. A przecież właśnie dzięki temu niedostatki życia społecznego są wyrazistsze, bo szerzej i głębiej uświadomione.

Człowiek wytworzył szereg technik komunikacyjnych, które umożli­wiają współpracę między jednostkami w celu zdobywania środków do życia. Techniki te są wysoce zróżnicowane i nie wiemy, w jakim stopniu każda z osobna przyczynia się do utrzymania współżycia społecznego. W jakiej mierze przekazywanie informacji jest uzależnione od tych czyn­ności i wytworów, które nazywamy sztuką? Czy może istnieć prawo i dostateczny stopień uznania go przez jednostki bez przekonań i obrzę­dów zwanych religią? Czy może istnieć pokój bez wojny?

Udzielenie odpowiedzi na te pytania jest jeszcze niemożliwe dla tak młodej gałęzi wiedzy, jak biologia człowieka. Zaczynamy jednak dostrze­gać pewne czynniki, które od dawna wyznaczają postępowanie ludzi. W szczególności możemy obserwować najbardziej typowo ludzkie działa­nia człowieka w przeszłości. Możemy nawet próbować, co prawda tylko na prawach hipotez, kojarzyć je z przypuszczalnymi potrzebami ludzkimi w owych czasach. Niezależnie od szczupłości danych istnieje poważne niebezpieczeństwo przesadnego interpretowania tych materiałów, jakimi dysponujemy, jak np. kwalifikowanie posążków z wyraźnymi cechami płciowymi jako symboli związanych z mitami płodności, wizerunków ran­nych zwierząt jako oznak kultów myśliwych itd. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że takie obiekty nie przedstawiają problemu; prawie wszyscy ludzie (i zwierzęta) objawiają zainteresowanie dla spraw płci i pożywienia. Powiada się więc, że ?ludzie po prostu lubią o tym mówić i wytwarzać takie symbole. Jest to wystarczające wyjaśnienie dla tych wizerunków”. Jednakże szympansy nie wytwarzają symboli płciowych, ani zmysłowych i podniecających, ani abstrakcyjnych i sym­bolicznych. Musimy więc zadać pytanie, czy istnieją jakieś dane wska­zujące na to, kiedy i dlaczego ludzie zaczęli je tworzyć.