Category: Przeszłość i przyszłość rozwoju populacji ludzkich

Populacja a żywność

Po wszystkich naszych dyskusjach na temat przewidywań możemy po­wiedzieć, że naprawdę nie widzimy naszej przyszłości jasno. Jedynie możemy powiedzieć to, że przewidywania zawsze kryją największe nie­spodzianki. Żadne reguły nie mogą zapewnić, że nasze własne lub ja­kiekolwiek inne formy życia będą kontynuowane. Homeostaza polega na odpowiednich przystosowaniach w przyszłości, podobnie jak to miało miejsce w przeszłości. Jedną z dróg interwencji, jaką człowiek może za­stosować, jeśliby sobie życzył, to zaludnienie przezeń Ziemi w większym niż dziś stopniu. Czyniąc to mógłby z pewnością zniszczyć wiele gatun­ków organizmów, co być może zwiększyłoby ryzyko unicestwienia życia.

Ważnym momentem do zapamiętania jest to, że ?człowiek” jest nie­realną abstrakcją i jako jednostka nie istnieje. Natomiast żyją miliony osobników zgrupowanych w bardziej lub mniej zagęszczonych społe­czeństwach, których zainteresowania są często przeciwne, przynajmniej przez krótki okres. Grupy te i ich członkowie będą tymi jednostkami, które zachowaniem swym określą przyszłość. Powinniśmy być na tyle rozsądni by zbadać dobrze te społeczeństwa.

Być może najbardziej obiektywną i pożyteczną oceną problemu po­pulacji ludzkiej jest uświadomienie sobie jej szybkiego wzrostu liczebne­go, który będzie kontynuowany prawdopodobnie w najbliższej przyszło­ści. Stworzy to poważne problemy, ale niepodobieństwem jest przewi­dywanie przyszłych nieszczęść. Równie dobrze nacisk powiększających się populacji może wyzwolić dalszą twórczość w sztukach, naukach i techno­logii, tak jak to miało miejsce w okresach wzrostów populacji w prze­szłości. Istnieje niewiele dowodów, że poszukiwania sposobów ogranicze­nia populacji prawdopodobnie wyzwolą co tylko najlepsze w człowieku. Społeczeństwa potrzebują przystosowań, a będą one zachodziły wów­czas, jeśli będą istniały odpowiednie naciski. ?Ekspansja jest tylko spo­sobem przystosowania. Ciało może ulepszyć się tylko poprzez rozwój” (Sauvy, 1969). Rozsądna jest obawa nadmiernej ekspansji, ale istot­ne jest pamiętanie o korzyściach rozwoju. I znów, jak wykazał Sauvy, ?populacja bez dzieci nie ma przyszłości i nie można oczekiwać, że będzie pionierską”. Lecz jeśli z kolei przyrost populacji będzie zbyt duży, to będzie ona głodować.

Jeśli następuje przyrost populacji, dobrze jest znać jego rozmiary i za­sięg. Trudności przystosowania zwiększonej populacji będą znaczniejsze na skutek nieznajomości sytuacji i wynikającej stąd niepewności. Musi­my zatem dążyć do ulepszenia zarówno statystyki ludności żyjącej, jak i metod przewidywania zachodzących w poszczególnych populacjach zmian. Nie jest powiedziane, że ta wiedza zabezpieczy nas przed wszel­kimi ewentualnościami, ale wszystkie homeostazy zależą w dużym stop­niu od przewidywania działań, które w przyszłości mają dać pożądane efekty. Ludzkość zna szybkie i wydajne systemy przewidywania i po­winna być zdolna do trafnych prognoz w odniesieniu do przyszłych po­pulacji; wówczas może będziemy mogli regulować tę liczebność bardziej racjonalnie niż to miało miejsce w przeszłości.

Człowiek i przyroda

Problemy związane ze wzrostem populacji bardziej dotyczą spraw poli­tyki i przestrzeni niż produkcji żywności. Są to bardzo ważne sprawy, ale niemożliwe jest tu gruntowne ich przedyskutowanie, gdyż przekro­czyłoby to zakres tej książki. Przeludnienie wywiera duży wpływ nie tylko na człowieka, ale także i na różne zwierzęta. Nie wiemy, czy za­chowanie się człowieka byłoby takie samo jak obecnie, gdyby ludzkość była zmuszona do życia tylko na małym terenie w styczności tylko ze swoimi współtowarzyszami. Tam gdzie zbliżono się do takich warunków, zaobserwowano zmniejszenie się zdolności ludzi do altruistycznych zachowań. Jednakże życie w podobnych warunkach, jak np. w Hong Kongu, nie jest nieznośne. Nie można przewidzieć, czy populacja zwię­kszy się do takiego rozmiaru, w którym stosunki międzyludzkie będą całkowicie zmienione. Równie niemożliwe jest do przewidzenia, czy se­lekcja wytworzy zupełnie inny typ osobnika.

Człowiek zmieniał w ostatnich stuleciach swój sposób życia tak szyb­ko, że trudno jest wskazać, co jest ?najlepsze” lub ?właściwe” dla jego środowiska. Ludzie są zdolni do dużej adaptacji i żyją lub będą żyć na­wet w warunkach krańcowo niekorzystnych. Dla Homo sapiens charakte­rystyczne jest to, że wytwarza on własny mikroklimat i w pewnym za­kresie kontroluje swoje bezpośrednie środowisko. Istotnie, człowiek wy­warł daleko większy wpływ na całą ziemię niż jakikolwiek inny gatu­nek. Wszelako ? indywidualnie czy zbiorowo ? jesteśmy związani z przyrodą, co wszyscy uświadamiamy sobie, kiedy tylko ograniczona zostaje żywność, wygoda lub zdrowie. A konkluzją współczesnej biologii jest to, że człowiek nie może odizolować się od przyrody. Jak wykazała biologia molekularna, podstawę budowy wszelkich żyjących na Ziemi organizmów stanowi jeden wspólny wzorzec konstrukcji i dlatego two­rzą one jedno wielkie powinowactwo. Dzięki temu możemy korzystać zarówno z żywności pochodzenia zwierzęcego, jak i roślinnego. Biologicz­ne badania dotyczące ekologii wykazały, że każdy organizm uzależnio­ny jest od łańcucha pozostałych; zasada ta stosuje się tak do człowieka, jak i do wszystkich innych organizmów.

Mamy wiele śladów z bardzo wczesnej historii, że człowiek ozdabiał swo­je wytwory. Czasem symbolika ta była ograniczona do spraw płci, ale często daleko wykraczała poza ten temat, przejawiając się w postaci wybitnie twórczego artyzmu w projektowaniu, rytmie, linii lub kolorze.

Symbole wybitnych osób i tzw. nadludzi, jak wielcy przywódcy lub bogowie, miały cechy dekoracyjne od początków dziejów ludzkości do dziś. Jest też oczywiste, że tworzenie pięknych i symbolicznych przed­miotów jest cechą charakterystyczną ludzkiego sposobu życia. Jest to dla człowieka tak konieczne, jak pokarm lub popęd płciowy, choć są oczywiście osobnicy, którzy mogą żyć nie mając żadnego poczucia pięk­na. Niektóre formy symboliczne i dekoracyjne (zdobnicze) są wspólne dla wszystkich społeczeństw. Jednak w obliczu niebezpieczeństwa możemy tę potrzebę zaniedbać zarówno indywidualnie, jak i grupowo. Należy tu jeszcze dodać, że potrzeba poszukiwania piękna i odczuwania go jest przejawem najwyższych czynności ośrodkowego układu nerwowego, a ściślej ? kory mózgowej.

Z chwilą zapewnienia sobie zadowalającego utrzymania, zaczynamy zwracać coraz większą uwagę na wyposażenie naszego otoczenia zarów­no w piękne formy architektoniczne, jak i w symboliczne, odpowiednio do środowiska przyrodniczego. Istnieje niebezpieczeństwo, że przy co­raz większym rozpowszechnianiu się technologii na kuli ziemskiej może być pominięta nie tylko biologiczna ochrona człowieka, lecz także i in­nych stworzeń. Sztuka może dostarczyć nam atutów obrony przeciw temu. Zajmuje ona bowiem centralne miejsce we wszystkich biologicz­nych funkcjach człowieka; jej celem jest bowiem uświadamianie czło­wieka, że życie jest wówczas coś warte, jeśli poza wszelkimi osiągnię­ciami stanowi finalną gwarancję jego kontynuacji.

Kontrola eksploatacji zasobów przyrody i zanieczyszczenia

Interweniowanie w sprawy dziejące się na Ziemi niesie w sobie poważne ryzyko. Chociaż potrafimy w pewnym stopniu przewidywać konsekwen­cje naszych działań, często uświadamiamy sobie ich skutki zbyt późno, jak w przypadku wywoływania erozji gleb, wycinania lasów lub nadmierne­go wydobywania minerałów. Niebezpieczeństwa dalszych tego rodzaju działań są oczywiste. Zanieczyszczenia pesty­cydami i innymi chemikaliami już sprawiły wiele szkód, chociaż nie je­steśmy w stanie ocenić ich rozmiarów. Nadmierny rozwój glonów w wo­dzie, przyspieszany składnikami pokarmowymi pochodzącymi z rolni­ctwa i częściowo z odpadów, jest być może większym niebezpieczeństwem (eutrofizacja) niż nam się wydaje. Są sygnały, że zrozumiano już tego ro­dzaju ryzyko.

Zanieczyszczenia i ryzyko chorób, takich jak np. dur brzuszny są teraz kontrolowane na wielu terenach; zanieczyszczenie powietrza w nie­których miastach zostało zmniejszone (Londyn). Nie ma jeszcze powo­dów do samozadowolenia, ale już zaczynamy zdawać sobie sprawę z te­go, że krótkowzroczne plany, mogą być nieodpowiednie i niebezpieczne. Nauczyliśmy się planować długoterminowo i umożliwiać uczestniczenie w tym większej grupie ludzi. Oczywiście wiąże się to z niepożądanymi ograniczeniami stanowiącymi cenę za umożliwienie korzystania przez nas z różnych zasobów przyrody i wytworów przemysłu.

niektóre typy zwierząt nie mogły być wykarmione ani dopilnowane w takim terenie i wprowadzenie upraw było konieczne. Wiązało się to z karczowaniem drzew i stymulowało wynalezienie narzędzi, a być mo­że także wzrost populacji. Od kiedy wprowadzono procesy ręcznego przygotowywania terenu pod uprawy pomoc dziecięcych rąk była nie­zbędna. Jeśli zwierzęta pociągowe były używane, to musiały być kar­mione przez większą część roku, co także wymagało pracy.

Metody rolnictwa na zalesionych terenach, jakie są stosowane ciągle w wielu częściach Afryki, wymagają cięcia krzewów i użyźniania ziemi przez spalenie ich; wówczas można uprawiać ją przez kilka lat dopóki użyźnienie nie wyczerpie się. Po wyjałowieniu gleby pozostawia się ją jako ugór przez wiele lat, aby porosła z powrotem. Nawet przy tak bar­dzo prymitywnym rolnictwie produkcyjność na osobę przyrastała, umoż­liwiając wyżywienie około ośmiu osób na km2. Następnym etapem jest zaniechanie wycinania i wypalania drzew i krzewów przy bardziej osiad­łym rolnictwie i uprawianie ziemi każdego roku lub np. z roczną przer­wą, czy też zastosowanie innych metod rotacji plonów. Jednak te­go rodzaju uprawa wymaga większej gęstości po­pulacji, co jest niezbędne z przytoczonych powyżej powodów.

Ograniczenie spowodowane krótkim okresem deszczowym w Afryce oraz potrzebą likwidacji chwastów i innych szkodliwych czynników spra­wia, że każda z osób może uprawiać tylko małą powierzchnię ziemi. Jak oceniono, na każdy km2 aktualnie uprawianej ziemi potrzeba 125 osób. Tego rodzaju sytuacja stymulowała odpowiedni wzrost populacji podąża­jącej za wynalazczością w rolnictwie.

Następujący po tym okresie techniczny rozwój w rolnictwie i póź­niejszy w przemyśle przyczyniły się do znacznego zmniejszenia po­wierzchni ziemi potrzebnej do wyżywienia jednej osoby. W rzeczywisto­ści liczebność ludzi zatrudnionych przy uprawie ziemi zmniejsza się, a pomimo to produkcyjność wzrasta. Jest ona w ten chwili tak duża, że prawie bliska maksimum. W Nowej Zelandii (1966) jeden człowiek produkuje ilość żywności wystarczającą do wykarmienia 37 rodzin na najwyższym amerykańskim standardzie, a mimo to produkcyjność tam ciągle wzrasta w tempie 4% rocznie. Oczywiście krańcowo duże ilości płodów rolnych są osiągane w korzystnych warunkach, ale tendencja do zwiększania produkcyjności występuje w wielu krajach świata, np. w Indiach. Bardzo duża poprawa w zbiorach nastąpiła szybko po zasto­sowaniu nawozów i insektycydów, a szczególnie przez wprowadzenie wy­hodowanych przez genetyków nowych odmian. Plan realizacji tych za­dań był opracowany przez fundację Rockefellera w 1967 r.

Kilka fantastycznych prognoz

Przez futurologów ciągle jest rozważane pytanie, ile ludzi może być utrzymanych bez obniżenia obecnego standardu życia. W 1945 roku są­dzono, że 2800-106 ludzi to maksymalna liczba, jaka może być utrzymana zbiorami ziarna, przynajmniej na poziomie azjatyckiego standardu kon­sumpcji (Pearson i Harper, 1945). Ale liczba ta jest już znacznie prze­kroczona, a standard życia w dużej części świata poprawia się. Oszaco­wano, że w dalszej przyszłości, mianowicie za 150 lat, liczba ludności wy­niesie 50 000 ? 106, co rzeczywiście spowoduje straszne zatłoczenie w po­równaniu z liczbą 7000 ? 106 ludzi przewidzianą na rok 2000. Jeśli popu­lacja podwaja się co 35 lat to wówczas przed rokiem 2350 będzie osiągnię­ta liczba 3000 miliardów, czyli trzech bilionów (3 ? 10). Jeśli człowiek zbudowałby wielopiętrowe struktury na morzu i lądzie, to wówczas na­wet daleko więcej ludzi mogłoby znaleźć pomieszczenie i populacja po­dwajająca się co 35 lat mogłaby być nakarmiona dzięki nowym meto­dom produkcji żywności. Są sugestie, że ostatnim czynnikiem ogranicza­jącym liczebność populacji ludzkiej może być trudność w odprowadza­niu nadmiernej ilości ciepła, wytwarzanego przez ludzi zapakowanych po jednym na metr kwadratowy podłogi w budynkach wysokich na 2000 pięter. Nie jest pewne czy człowiek mógłby się do takiego stłoczenia przy­stosować, lecz byłoby nierozsądne przypuszczać, że w ogóle nie zdołałby takich warunków znieść; Homo sapiens wydał bowiem już wiele powieści o modelach zachowania.


Patrzenie w tak odległą przyszłość ma jednak niewiele sensu. Mamy dosyć problemów do rozwiązania, jakie prawie na pewno wyłonią się przed nami w związku z najbliższym gwałtownym przyrostem populacji, co może stać się przyczyną katastrofy nuklearnej. Prawdopodobnie naj­pilniejszymi do rozwiązania problemami będą konkurencja, powierzchnia i żywność. Rozwiązanie ich zależy od badań biologicznych, chociaż ba­dania polityczne i ekonomiczne są także nieodzowne.

Nacisk populacji młodych

Dane wykazują, że zmiany w rozkładzie populacji na całej Ziemi, jakich oczekuje się, nie są tak drastyczne, jak zmiany ogólnej liczby ludzi. Jednakże prawdopodobnie większy wpływ wywiera polityka rozpowszechniania informacji, niż jest to możliwe do przedstawienia w postaci liczb w tabelach. Przyrost populacji będzie z pewnością zależny od poprawy standardu życia w biedniejszych krajach świata. Ludzie na całym świecie są aktualnie świadomi możliwości osiągnięcia wyższych standardów życia. Wiele zaawansowanych społeczeństw, takich jak USA i Brytania, może kontynuować swój rozwój tylko poprzez handel, import żywności i surowców. Kraje te konsumują znacznie więcej niż wymagają tego ich potrzeby, włączając w to ropę naftową, żelazo, miedź, wolfram i inne minerały, takie jak np. nawozy fosforowe i potasowe. W chwili obecnej biedniejsze kraje są zależne od tych produktów w daleko więk­szym stopniu niż bogate. To prawdopodobnie stwarza trudności także bo­gatszym krajom, prowadząc do zmian rozmaitymi drogami i być może w końcu do niższego standardu życia. Najgorsze jest to, że naciski mogą wywoływać konflikty, a groźba wojny nuklearnej stanowi w tej chwili naszą główną troskę. Te lęki są realne i nie powinno się ich tłumić; po­winny raczej być wskazówką we wszystkich politycznych działaniach.

Nie ma jednak jeszcze powodów do rozpaczy. Metody ekonomicznej oceny i planowania są gwałtownie ulepszane. Trudności wprowadzenia ich w życie wynikają z powodu socjalnych i politycznych zmian, co jest nieuniknione. Być może głównym zapotrzebowaniem jest opracowywanie nowych metod politycznej informacji, co będzie popierane bez przesad­nych konfliktów z powodu socjologicznych i ekonomicznych zmian, któ­rymi są zainteresowani zarówno bogaci, jak i biedni. Jest to oczywiście trudne. Być może jest to utopią. Sytuacja ta będzie z pewnością proble­mem dla wszystkich, ale efekt takiego nacisku nie musi być niekorzystny dla kogokolwiek. Biedniejsze kraje potrzebują technik krajów bogatszych; poprzez przekazywanie tych technik biednym, kraje zamożne mogą się bogacić. Czy i jak one wykonają to, jest trudne do przewidzenia. Ale nie ma chwilowo żadnych powodów aby twierdzić, że jest to niemożliwe. Być może jedną z głównych potrzeb jest zrozumie­nie wzajemnej zależności ludzi i tego, że dobrobyt może powiększyć się dzięki współpracy, a może zmniejszyć się przez chciwość.

Problemy populacyjne w Wielkiej Brytanii

W rozumieniu dostatku żywności i zatrudnienia brak jest objawów przeludnienia w krajach zachodnich. Trudno uwierzyć, że przy obecnym przyroście przewiduje się dla Wielkiej Brytanii 70 milionów ludzi, dla których będzie brakowało pomieszczeń, zakładając, iż światowa sytuacja rynkowa jest taka, że wytwarzane dobra będą zapewniały import. Musimy zaangażować całą politykę dla zabezpieczenia handlu. Jest to ważniej­sze niż próba powiększenia zasobów własnej żywności, co nie jest łatwe (przynajmniej przy zastosowaniu obecnej techniki). Byłoby lepiej skon­centrować się na ulepszeniu kraju jako miejsca do życia w tym czasie, kiedy dostarczamy dobra i techniki sąsiadom, którzy wspomagają nas żywnością i surowcami. Mamy wiele powodów aby uczynić naszą zie­loną piękną i miłą ziemię (brytyjską) przykładem dla całego świata. Jesteśmy w stanie pokazać, jak człowiek powinien dbać o swoje miejsce na ziemi jako o część przyrody, żeby nie zniszczyć siebie i jej (Fairbrother, 1970). Nie możemy odpowiedzieć definitywnie, ilu ludzi mogłoby to zapewnić Wielkiej Brytanii.

Prawdopodobnie najlepsze co moglibyśmy zrobić, to zaaranżować ba­dania nad różnymi naciskami i upoważnić rząd do kontrolowania ich wpływu na środowisko. Musi to w sposób nieunikniony ograniczyć swo­bodę ludzi w podejmowaniu rozmaitych akcji, jeśli chcemy uniknąć bez­myślnej zagłady przez postęp technologiczny. Jeśli naprawdę chcemy ulepszyć środowisko, musimy być gotowi do opracowania planu realiza­cji tego zagadnienia i do akceptacji odpowiedniej kontroli. Zachęcające jest słyszeć, że ?rząd i władze lokalne mogą planować z pewnym sukce­sem…”. Jest prawdopodobne, że nie będzie więcej niż ponad 7 milionów ludzi w stolicy do wczesnych lat 80-tych; zatem,prawie dwa miliony ludzi mniej powstrzymałoby swój naturalny przyrost i być może 4 mi­liony mniej nie redystrybowałoby przemysłu i biur i byłoby w ścisłym kontakcie z zieloną strefą (Green Belt). Tak polityka może wpływać na wielkie liczby (Eversley, 1970).

Populacja optymalna

Koncepcja populacji optymalnej jest trudna do zdefiniowania (Taylor, 1970). Dzięki bardzo szerokim dyskusjom francuski demograf Sauvy uporządkował dziewięć różnych celów społeczeństwa, takich np. jak maksymalizacja indywidualnej opieki społecznej lub zdrowotnej, zatrud­nienia, siły narodowej, kultury (1969). Cele te często nie dają się pogo­dzić i nie ma także jednomyślności w określaniu zamierzeń populacji lub metod służących do ich osiągnięcia. Niektórzy w Wielkiej Brytanii uważają, że problemy populacji nie wymagają rozważań (Boreham, 1970). Nawet jeśli ustalenie optimum jest trudne, to nie ma wątpliwości, że polityka populacyjna może wpływać na populację, jak to współcześnie wykazały Japonia i Francja.

Użyteczną definicją przeludnienia w jakimkolwiek kraju może być stwierdzenie, że jest zbyt mało żywności i niewiele pracy. Pomimo gwał­townego wzrostu populacji wszystkie czołowe zachodnie kraje miały znacznie większą siłę roboczą i większy dobrobyt w roku 1970 niż w 1939. Większość z tych krajów, podobnie jak Wielka Brytania, importuje robotników.

Populacja i dobrobyt

Wszystkie badania sugerują, iż jest bardzo prawdopodobne, że z końcem obecnego wieku populacja ludzka podwoi swoją liczbę. Szacunkowe, za­wyżone oceny Narodów Zjednoczonych z 1958 roku zostały przekroczone w niektórych regionach już w 1968. Jest możliwe, że w roku 2000 popu­lacja ludzka wyniesie 7000 milionów (7 miliardów). Oczywiście tempo przyrostu jest znacznie większe niż kiedykolwiek przedtem, co z pew­nością wywrze wielki nacisk na ludzkość w kierunku wzrostu produkcji i dystrybucji bogactw. Aktualnie większe populacje na wiele sposobów pomagają w produkcji dóbr, a w tym i żywności. Nie jest to obecnie po­gląd popularny, lecz udowodniono, że było tak i w przeszłości, pomimo przeciwnych przewidywań, takich jak np. zawarte w teorii Malthusa. W chwili opublikowania jego eseju ?Principles of population” w 1798 ro­ku populacja Brytyjczyków liczyła około 11 milionów. Malthusowi wy­dawało się niemożliwe, że wyspiarze brytyjscy mogliby powiększyć pięć razy swą liczbę, co się też stało zaledwie w 170 lat później, oraz że standard życia mógłby wzrosnąć ogromnie w tym okresie. Nie zwracamy zbyt często uwagi na ostrzeżenia Malthusa; był on jednak niezwykle ostrożny i już wtedy o Wielkiej Brytanii mó­wił, że ?ten kraj … mógłby w którymś stuleciu mieć dwa lub trzy razy większą populację i nawet wówczas każdy człowiek w królestwie byłby lepiej karmiony i ubrany niż obecnie”. Trudnością był fakt, że pomimo jego rozległych badań nie mogły one być podstawą do precyzyjnych przewidywań, co stanowi również problem i dzisiaj. Nie można powie­dzieć, że przyrost populacji jest nieokreślony lub że z pewnością przy­niesie dobrobyt. Można stwierdzić, że w tej dziedzinie nic nie jest stałe i oczywiste, i dalsze badania są potrzebne.

Z pewnością niektóre obszary lub części świata nie są przeludnione, można by nawet powiedzieć, że ludzie żyjący na tych terenach byliby szczęśliwsi, gdyby było ich więcej. Oczywiście pewne obszary są prze­ludnione i to w odniesieniu do jakiegokolwiek standardu. Liczebność ludzi determinują nieznane nam czynniki i dlate­go nie można ich obecnie kontrolować. Nie wynika z te­go, że nie powinniśmy badać sposobu ich kontroli; należy tu podkreślić, że my właśnie powinniśmy to robić. Nie musimy podejmować wielkich decyzji, ani zajmować pochopnych stanowisk wobec problemu. Każdy człowiek czasem ubolewa nad zatłoczeniem i tempem nowoczesnego miej­skiego życia, ale czy w rzeczywistości życzyłby sobie powrotu do ogól­nego ubóstwa, charakterystycznego dla środkowego okresu dziewiętnaste­go wieku, kiedy populacja była znacznie mniejsza. Przyjmując wartość zakupów we Francji za 100 w 1800 roku, można stwierdzić, że była ona równa 108 w 1850 roku i 466 w 1965 (Sauvy, 1969). Obecnie potrzebne jest wykorzystanie zamiłowań i inteligencji w rozwiązywaniu lepszej przyszłości świata, którego częścią jest człowiek.

Dystrybucja populacji

Truizmem jest mówienie, że ludzie nie są rozprzestrzenieni jednolicie na Ziemi, ale trudno jest zdać sobie sprawę w jak nierówny sposób to za­chodzi (Beaujeu-Garnier, 1966). Ogólnie przypada 24 osoby na kilometr kwadratowy powierzchni nadającej się do zamieszkania na świecie ? z następującym zróżnicowaniem w zależności od kontynentu:

Oceania                                    2

Afryka                                      9

Ameryka                                10

Azja                                        67

Europa (bez                ZSRR) 89.

Z wszystkich obszarów Jawa jest najbardziej zagęszczona, z 426 oso­bami na km2, lecz Indonezja jako całość ma tylko 66 na km2. W Brytanii odpowiednia liczba wynosi 218 na km2, ale w Anglii i Walii po 306/km2. Ponadto istnieje bardzo duże zróżnicowanie wewnątrz krajów. W Chi­nach np. zagęszczenie wynosi 75/km2, ale w dolinie rzeki Jangcy-ciang jest 500, a w Tybecie tylko 1,2. Różnice między miastami i krajami są oczywiście jeszcze większe. W portowym mieście Victoria na północnym wybrzeżu wyspy Hongkong przypada 290 000 mieszkańców na km2. Kra­je takie różnią się zasadniczo w rozkładzie ze względu na wiek i zajęcia ludności. Na przykład w Anglii i Walii 5% populacji trudni się rolnic­twem, a 22% stanowi młodzież w wieku poniżej lat 15; natomiast na Jawie odpowiednie liczby wynoszą 80 i 40%.

Można by powiedzieć, że różnice są nieokreślone, oraz podkreślić, że jedną z najbardziej charakterystycznych i niezwykłych cech ludzkości jest bardzo duże zróżnicowanie w gęstości populacji. Chociaż jest to banał, należy o nim pamiętać jako o głównym czynniku determinującym przebieg tych spraw. Nie tylko występuje wielkie zróżnicowanie, ale także zachodzą wielkie zmiany w wielu częściach świata, szczególnie w tych krajach, w których coraz większa część populacji żyje w miastach. Postęp techniczny i przemysłowy następuje bardzo szybko w niektórych częściach świata, ale prawie nie pojawia się w innych. Nawet z ulepszo­nymi statystykami i metodami obliczeń trudno robić jakiekolwiek prze­widywania przy tak wielkim zróżnicowaniu.

Przewidywania przyszłej populacji

W przeglądzie problemów populacyjnych najistotniejszym faktem, o ja­kim musimy pamiętać, jest niepewność ocen. Na przykład w roku 1930 można było niemal twierdzić (zarozumiale), że przewidywania były do­kładne, nawet na okres tak duży jak 50 lat, to w 1949 r. można było tylko powiedzieć, że ?jest przykro, iż najlepsze przewidywania popula­cyjne zasługują na wiarę tylko na 5 lat naprzód, a nie na 20 lub 50 lat” (Davis, 1949). Sytuacja jest lepsza od roku 1970, ponieważ poznano me­tody badania zmian płodności, co omówiono w poprzednim rozdziale. Czasopismo Narodów Zjednoczonych Population Study Nr 28 z 1958 r. dostarczyło nam komplet danych i przewidywań z zastosowaniem szcze­gółowych modeli, podając niskie, średnie i wysokie oceny. Ale i w tym przypadku musimy być ostrożni i możemy oczekiwać, że ludzkość może zmienić swe reprodukcyjne i zdrowotne praktyki w krótkim czasie, i to nawet w sposób drastyczny. Na przykład wskaźnik urodzeń w Japonii spadł o 46% między rokiem 1948 a 1958; spadek ten był większy niż spadek śmiertelności co doprowadziło tam do obecnego zmniejszenia się liczby urodzeń. Jednakże mało jest podobnych zmian w innych obszarach o wysokiej płodności. Struktura tych populacji jest taka, że przyrost urodzeń w następnych latach jest prawie pewny.