Category: Różnice pod względem wysokości i kształtu ciała

Budowa ciała a choroby

Istnieją niewątpliwie korelacje między typem budowy ciała a podatnoś­cią na choroby. Mężczyźni o przewadze mezomorfii są szczególnie podat­ni na choroby naczyń wieńcowych. Nie jest jednak jasne, czy wynika to z tego, że wprawiają się łatwo w stany wielkiego stresu, czy z tego, że mają szczególnie ?wrażliwą” strukturę serca; czy wreszcie z tego, że mając silne umięśnienie wymagają intensywnych wysiłków fizycznych, a często nie mają po temu dość okazji.

Osobnicy endomorficzni są, jak się zdaje, szczególnie podatni na cu­krzycę, a ektomorficzni ? na gruźlicę płuc. Kretschmer zauważył zwią­zek między budową ciała a podatnością na określone choroby psychiczne; jego piknicy wykazywali skłonności do tego, co Jung nazwał usposobie­niem ekstrawertywnym, a leptosomicy ? do introwersji. Używając ter­minologii Sheldona możemy powiedzieć, że mezomorfy są podatne na paranoję, zaś ektomorfy na schizofrenię. Psychozy maniakalno-depresyjne związane są z endomorfią. Ektomorfy wykazują podatność na stany niepokojów, mezomorfy i ektomorfy ? na histerię i stany przygnębienia.

Te dość proste i ogólne korelacje są dobrze udokumentowane i raczej oczywiste. Prawdę mówiąc, cały ten system jest w gruncie rzeczy tylko uściśleniem pewnych zależności, które od dawna utrwaliła w naszych wyobrażeniach zwykła obserwacja potoczna. To rzucające się w oczy współwystępowanie pewnych cech somatycznych i psychicznych daje w rezultacie stosunkowo niewielką liczbę typów, być może takich właśnie, jakie są cenne dla prawidłowego funkcjonowania populacji. Przypusz­czenia powyższego nie potrafimy na razie ani udowodnić, ani obalić, ale warto je przynajmniej mieć na uwadze, jeśli zależy nam na tym, aby żyć w społeczeństwach zrównoważonych i działających efektywnie.

Różne grupy społeczne charakteryzują się często określonymi somatotypami. Na przykład podczas gdy u studentów Oxfordu stwierdzono rozmaitość typów budowy, kadeci szkół wojskowych i stu­denci wychowania fizycznego wykazali wybitnie wysoki udział składni­ka mezomorfii. Są to wyniki dość oczywiste, ale wiele też jest obserwacji mniej oczekiwanych, jak np. ta, że (w Harwardzie) studenci fizyki i che­mii są bardziej ektomorficzni niż studenci kierunków inżynierskich i me­dycyny, albo że młodzieńcy zaklasyfikowani jako ?popadający w konflikt z prawem” są niezwykle mezomorficzni.

Różnice płciowe w kształcie ciała

Opisanych powyżej metod klasyfikacji nie stosowano prawie wcale do kobiet. Czyniono w tym kierunku pewne próby, ale nigdy nie opubliko­wany został żaden atlas kobiecych typów wzorcowych. Istnieją oczywiś­cie duże fizyczne, fizjologiczne i psychiczne różnice między kobietami, ale jest możliwe, że w przeszłości populacje ludzkie musiały robić użytek z większej liczby typów mężczyzn niż kobiet. Rzecz jasna, że różnice budowy ciała między osobami obydwu płci same przez się stanowią przy­kład zróżnicowania cech fizycznych między ludźmi tak wybitny i do­brze znany, że często zapominamy o potrzebie badania ich metodami naukowymi! A jednak życie ludzkie i jego ciągłość jest w sposób abso­lutny uzależnione od tego zróżnicowania funkcji. Oprócz różnic w pierw­szorzędnych cechach płciowych, tzn. w budowie gruczołów płciowych i ich przewodów, możemy również dostrzec ?drugorzędne cechy płciowe”, mniej bezpośrednio związane z rozrodem; możemy też dodać do nich ?trzeciorzędne cechy płciowe”, różnice ważne z punktu widzenia pozycji osobnika w społeczeństwie, ale nie związane z rozrodem bezpośrednio. Oczywiście kategorie te nie są od siebie oddzielone ostrymi granicami. Zarost mężczyzny i uroda kobiety są, rzecz jasna, drugorzędnymi cecha­mi płciowymi związanymi z krzyżowaniem bardziej bezpośrednio niż męska siła fizyczna lub kobiece talenty kucharskie; ale i takie cechy mogą przyczyniać się do atrakcyjności potencjalnego partnera w oczach płci przeciwnej.

Różnice płciowe występują niemal we wszystkich częściach ciała i by­łoby niemożliwością wyliczyć tu wszystkie. Jak wiemy, chłopcy wyka­zują wyraźniejsze przyspieszenie wzrostu w wieku pokwitania niż dziew­częta. Musimy założyć, że to szybkie tempo wzrostu było u ludzi paleoli­tycznych korzystne, ponieważ przyczyniało się do wytwarzania grupy szczególnie silnych osobników, zdolnych zarówno do łowów, jak i do odgrywania dominującej roli społecznej. Być może, iż korzyść ta została jeszcze bardziej zaakcentowana w neolicie i w późniejszych społeczeń­stwach rolniczych i miejskich. Najbardziej zaawansowane społeczeństwa miejskie doby obecnej nadal używają grup silnych mężczyzn do budo­wania swych drapaczy chmur. Wprowadzenie narzędzi poruszanych przy użyciu sztucznych źródeł energii nie usunęło zapotrzebowania na tego rodzaju pracę, często wykonywaną przez grupy społeczne niejako w tym właśnie kierunku wyspecjalizowane (nowsze budynki Londynu są głów­nie budowane przez robotników irlandzkich). Innym oczywistym przy­kładem zużytkowywania przez społeczeństwo męskiej konstytucji fizycz­nej jest praca w policji przy utrzymywaniu porządku oraz w siłach zbroj­nych. I tu mechanizacja nie wyeliminowała jeszcze całkiem popytu na siłę fizyczną, choć istotnie zapotrzebowanie to szybko maleje.

Większa siła mężczyzny jest w oczywisty sposób pożyteczna w zawo­dach związanych z wydobywaniem surowców. Nie jest rzeczą przypadku, że tak niewiele jest kobiet wśród górników lub drwali (choć kobiety pracowały w kornwalijskich kopalniach miedzi). Natomiast w rolnictwie partycypują obydwie płcie, przy czym kobietom przypadają zazwyczaj (choć nie zawsze!) zajęcia mniej uciążliwe. Podobnie w produkcji prze­mysłowej istnieją zajęcia, do których jedna płeć jest lepiej dostosowana niż druga. Przewagą kobiety jest czasem zręczność, a szczególnie cierpli­wość i prawdopodobnie także wytrwałość.

Typy budowy ciała

Jesteśmy tak przyzwyczajeni do faktu, że populacje ludzkie składają się z osobników różniących się mniej lub bardziej wyraźnie kształtami ciała, jak również cechami fizjologicznymi i psychicznymi, że rzadko zastana­wiamy się, skąd właściwie biorą się te różnice. Nie wiadomo w jakim stopniu wynikają one z niejednakowości środowisk w czasie rozwoju; na pewno jednak zawierają w sobie znaczną liczbę komponentów dzie­dzicznych. Być może poligeny (geny kumulatywne), które te cechy wa­runkują, utrzymują się w populacji w formie polimorficznej ze względu na korzyści, jakie wynikają dla społeczeństwa z faktu istnienia rozmai­tości typów. Trudno byłoby tego dowieść, ale logiczne jest przypuszcze­nie, że nawet dziś dla różnych funkcji społecznych istnieją różne optima budowy ciała, wydolności fizjologicznej, inteligencji i struktury emocjo­nalnej. Innych właściwości psychofizycznych wymaga rola polityka lub policjanta, robotnika rolnego lub mechanika, pedagoga lub poety; choć byłoby trudno określić dokładnie, o jakie cechy w każdym z tych wy­padków chodzi. Jest też możliwe, że różnorodność typów jest silniej zaznaczona u mężczyzn niż u kobiet.

Uświadomienie sobie tego, jakie znaczenie i jaką wartość mają róż­nice między ludźmi, jest ważne ze społecznego punktu widzenia. Jest bowiem ważne ? zarówno dla jednostki, jak i dla społeczeństwa ? aby poszczególni ludzie znajdowali sobie role społeczne najlepiej odpowia­dające ich uzdolnieniom. Zdają sobie z tego dobrze sprawę ci wszyscy, którzy muszą dobierać ludzi do różnych rodzajów pracy. Selekcja taka w dużej mierze dokonywana jest wciąż empirycznie i istnieje pilna po­trzeba wypracowania lepszych metod analizy i klasyfikacji typów ludz­kich. Trudno byłoby uwierzyć, że metody już wynalezione są najlepsze z możliwych; niektóre z nich zostaną tu jednak krótko opisane. Bardzo ważny jest również fakt, że ludzie o różnej konstytucji różnią się po­datnością na poszczególne choroby. Są to różnice tak uderzające, że do­świadczony lekarz może niekiedy zaryzykować odgadnięcie rodzaju do­legliwości pacjenta, skoro tylko rzuci okiem na jego budowę fizyczną.

Z tej różnorodności typologicznej zdawano sobie sprawę już w cza­sach starożytnych. Medycyna hipokratesowa wyróżniała status phthisicus, podatny na choroby dróg oddechowych, i status epilepticus, skłonny do chorób układu krążenia. Najsławniejszymi wśród systemów klasyfikacji nowożytnych są systemy Kretschmera i Sheldona. Kretschmer próbował wtłoczyć każdego człowieka do jednej z trzech klas: do pikników (okrągłych i oty­łych), leptosomatyków (długich i chudych) lub atletyków (barczystych i silnych). System ?somatotypologii” Sheldona wyróżnia nie trzy klasy, lecz trzy ?komponenty” budowy, kombinujące się w różnych proporcjach u poszczególnych ludzi. Sheldon wynalazł metodę mierzenia tych komponentów na podstawie fotografii osoby badanej i porówny­wania następnie tych fotografii z fotografiami wzorcowymi. Każdy ?kom­ponent” oceniano następnie za pomocą siedmiopunktowej skali.

 

Proporcje ciała

Ludzie różnią się między sobą znacznie w szczegółach, jest jednak ude­rzające, że ? podobnie jak u innych gatunków zwierzęcych ? wszyscy są mniej więcej tej samej wielkości i kształtu. Biologia Swifta była fałszywa, kiedy w Podróżach Guliwera opisał on liliputów. Nie mogło być nigdy ludzi o wzroście mniejszym niż jedna stopa lub więk­szym niż 10 stóp. Wiemy jednak, że inne ssaki mogą osiągać takie wiel­kości. Muszą być widocznie jakieś czynniki selekcyjne, które utrzymują ludzi w określonych granicach kształtu i wielkości. Muszą na to wpły­wać rozmaite okoliczności. Wraz z powiększaniem się ciała jego ciężar wzrasta do sześcianu wymiarów liniowych, natomiast siła nóg zwiększa się proporcjonalnie do ich przekroju poprzecznego, tzn. tylko do kwa­dratu. Słonie mają stosunkowo większe kończyny niż myszy. Kość udowa młodego człowieka może podobno znieść obciążenie sześciokrotnie większe od tego któremu poddana jest w czasie biegu, a jednak i ona może zła­mać się zwłaszcza u ludzi starszych (Young, 1957, rozdz. V). Tak więc ludzie nie mogliby być znacznie więksi niż są zachowując jednocześnie swe obecne proporcje. Człowiek i tak jest zwierzęciem dość powolnym, choć poruszającym się zręcznie po nierównym terenie. Gdyby miał znacz­nie większe kończyny byłby prawdopodobnie jeszcze powolniejszy. Jest interesujące, że nie ma dziś zwierząt dwunożnych znacznie większych od człowieka. Dwunożne ptaki osiągają mniej więcej tę samą wielkość maksymalną: ciężar strusia dochodzi do 155 kg. Jedynymi istotami dwu­nożnymi znacznie większymi od człowieka były olbrzymie gady drapież­ne okresu jurajskiego i kredowego, takie jak np. tyranozaur (Tyranno- saurus); miały one jednak potężne ogony i można je właściwie uważać za ?trójnogie”. Tak czy owak, szybkość nie była przypuszczalnie w owych czasach w takiej cenie jak obecnie.

Poza tym człowiek nie mógłby być też dużo mniejszy niż jest. Ka­rzełek wielkości kilkunastu cm miałby m. in. głową zbyt małą na to żeby pomieścić potrzebny człowiekowi mózg. Głowa i mózg są absur­dalnie wielkie w stosunku do ciała u normalnych ludzi. Gdybyśmy kie­dykolwiek mieli wizytę przybyszów z kosmosu ich pierwszy komentarz dotyczyłby zapewne niezwykłych rozmiarów naszej głowy, czego przy­czyny byłyby zresztą dla nich zapewne zrozumiałe jako że nigdy by do nas nie dotarli, gdyby sami nie byli bardzo bystrzy.

Selekcja działa dziś nadal w kierunku utrzymywania naszej budowy ciała w określonych granicach. Genotypy ekstremalne przeważnie umie­rają jako płody lub wkrótce po urodzeniu. Nie wynika z tego, że bu­dowa ciała człowieka nie ulegnie jakimś znacznym przeobrażeniom w przyszłości, ale perspektywy tego nie są zbyt bliskie. Choć maszyny wykonują dziś za nas sporą część pracy i znacznie ułatwia­ją podróżowanie, trudno przypuścić, żeby istoty o znacznie słabszych rękach i nogach były kiedykolwiek faworyzowane przez selekcję ? chyba żeby wyposażone zostały w znacznie sprawniejsze mózgi. Być może, iż kiedyś to nastąpi. Wiemy przecież, że szczęki uległy znacznej redukcji w ciągu ostatniego miliona lat. Z perspektywy najbliższej przyszłości znacznie bardziej interesujące są różnice wielkości i kształtu ciała obserwowane u ludzi dzisiejszych. Czy są one pochodzenia dzie­dzicznego czy środowiskowego i czy mają znaczenie przystosowawcze?