Category: Różnorodność gatunku ludzkiego

Dziedziczne anomalie układu nerwowego

a. Anomalie narządów zmysłowych. Wykazano, że znaczna liczba ano­malii systemu nerwowego ? zarówno skrajnych, jak i łagodnych ? ma podłoże dziedziczne. Drobnym, choć uderzającym przykładem jest dziedziczenie zdolności wyczuwania smaku fenylotiomocznika. Dla około 70% Anglików i mieszkańców Ameryki Północnej jest on nieprzyjemny, natomiast 30% wyczuwa jego smak dopiero w silnych stężeniach lub wcale. Ci, którzy czują jego smak, są nosicielami genu dominującego (tzn. ich genotyp ma postać Tt lub TT). Nie wiadomo, dlaczego istnieje stały polimorfizm ze względu na ten gen, ale substancje tego typu upo­śledzają wydzielanie hormonów przez tarczycę; istnieje pewien związek między fenotypem wrażliwym na fenylotiomocznik a podatnością na pewne rodzaje chorób tarczycy (Kalmus, 1963).

Inną funkcją układu nerwowego, której dziedziczenie częściowo ro­zumiemy, jest percepcja barw. Całkowita ślepota na barwy może być skutkiem rzadkiego autosomu (genu niepłciowego) recesywnego. Znane są zaburzenia postrzegania czerwieni, zieleni oraz błękitu, ale ślepota na błękit jest rzadka. Ślepota na czerwień i zieleń wywoływana jest przez dość częste geny recesywne związane z płcią; różne jej odmiany pojawia­ją się u 2 do 5% mężczyzn, lecz bardzo rzadko u kobiet, ponieważ rzad­ko bywają one homozygotami pod względem tych genów. Wysuwano przypuszczenie, że ślepota na barwy u mężczyzn mogła być korzystna wśród myśliwych udaremniając kamuflaż zwierząt oparty na widzeniu barw przez drapieżniki. Jednak istniejące dane na temat wzroku w dzi­siejszych plemionach myśliwskich niestety nie potwierdzają tej hipo­tezy (Post, 1962); częstość ślepoty na barwy jest obecnie najniższa wśród myśliwych i zbieraczy (0,020), większa u plemion częściowo rolniczych (0,033), a największa w społecznościach w pełni rolniczych (0,051). Lu­dzie nie odróżniający zieleni i czerwieni nie potrafią odróżnić dojrzałych lub zepsutych owoców, ani nawet dostrzec czerwonych jagód wśród li­ści Nie wiemy, jaką rolę odgrywa trwały polimorfizm pod względem widzenia barw.

b. Anomalie złożonych funkcji mózgu. Kiedy przechodzimy do roz­ważania dziedziczenia anomalii wyższych czynności nerwowych, napoty­kamy na poważne trudności. Człowiek tak bardzo zależy od swego mózgu, że anomalie w jego działaniu głęboko wpływają na to, jak jest traktowa­ny przez innych we wszystkich niemal stadiach swego życia ? przynaj­mniej od trzeciego roku. ?Główną przyczyną predysponującą do niepowo­dzenia społecznego jest niski poziom inteligencji” (Penrose, 1963). To traktowanie w grupie społecznej z kolei odbija się na rozwoju mózgu ? zarówno korzystnie, jak i niekorzystnie. Każdy rodzaj niewydolności mo­że prowadzić do otrzymania etykiety ?umysłowo upośledzonego”, po­dobnie jak równie liczne czynniki i warunki mogą prowadzić do sukcesu i sławy. Mózg jest tak złożony, że zarówno środowisko, jak i dziedzicz­ność mogą nań wpływać w rozliczne sposoby. Domaganie się prostych odpowiedzi na temat dziedziczenia inteligencji lub ułomności umysło­wych oznacza ujawnienie głębokiego niezrozumienia złożoności zagadnie­nia biologicznego. Wszyscy jednak mamy skłonność do zadawania takich pytań, a co najdziwniejsze wiedza genetyczna usiłuje dawać pewne od­powiedzi na nie. Powinniśmy chyba traktować je ze wzmożoną podejrzli­wością. Niemal wszystkie oparte są na testach inteligencji i innych, któ­rych ograniczenia już omówiliśmy. Być może w przyszłości badania nad dziedziczeniem poszczególnych zdolności mózgu uda się oprzeć na pew­niejszych podstawach.

Cukrzyca

Dwie różne odmiany cukrzycy mają podłoże dziedziczne. Moczówka pro­sta nerkowa (diabetes insipidus) może być skutkiem bądź tego, że przy­sadka mózgowa nie produkuje dostatecznej ilości antydiuretyny, bądź tego, że kanaliki (cewki) nerkowe nie zatrzymują moczu. Odmiana przy­sadkowa może być wynikiem obecności jednego z dwu genów, z których jeden jest dominujący, a drugi recesywny i związany z płcią. W tym ostatnim przypadku można często rozpoznać heterozygoty (kobiety) po tym, że piją nienormalnie duże ilości wody.

Moczówka cukrowa, czyli cukrzyca (diabetes mellitus) jest zazwyczaj spowodowana tym, że trzustka nie wytwarza wystarczającej ilości insu­liny. Przyczyną tej choroby jest w znacznym stopniu czynnik dziedzicz­ny. U bliźniąt identycznych występuje ona w 50% przypadków u obydwu osobników; u bliźniąt nieidentycznych dzieje się tak w 10%, a u rodzeń­stwa niebliźniaczego w 5%. Prawdziwe liczby są zapewne znacznie więk­sze, ponieważ choroba ujawnia się zwykle po 40 roku życia, kiedy trudno jest śledzić losy rodzeństwa. Sposób dziedziczenia jest nieznany; nie ma też metody identyfikowania nosicieli.

Niektóre charakterystyczne nieprawidłowości przemiany materii

W ostatnich latach odkryto liczne nieprawidłowości metabolizmu. Jeśli są one skutkiem działania pojedynczych genów, ich nosiciele wyraźnie się różnią od reszty populacji. Być może wszystkie aspekty metabolizmu podlegają kontroli i zmienności dziedzicznej, ale efekty są zbyt złożone, by mogły być widoczne.

Liczne pojedyncze geny powodują niedobory enzymatyczne; klasycz­nym przykładem jest gen warunkujący alkaptonurię, opisany daw­no temu przez Garroda w czasopiśmie Lancet (1908) i w jego pionier­skiej książce pt. Inborn errors of metabolism (?Wrodzone błędy metabo­lizmu”) (1909). Chory nie jest w stanie rozkładać produktów fenyloalaniny i tyrozyny i wydala na czarno. Prowadzi to do czernienia i degene­racji zębów i tkanki kości.

W pokrewnej chorobie, fenyloketonurii (także będącej skut­kiem obecności genu recesywnego, ujawniającego się tylko w homozygocie), aminokwas fenyloalanina nie ulega przemianie w tyrozynę i gro­madzi się we krwi. Powoduje to niedorozwój umysłowy. Można temu zapobiec, choć z wielkim trudem, stosując dietę niemal pozbawioną fe- nyloalaniny. Choroba ta atakuje jedno dziecko na około 40 000 (w Euro­pie Północnej i Ameryce Północnej) oraz jednego na stu pacjentów szpi­tali dla dzieci o opóźnionym rozwoju umysłowym. Można ją rozpoznać wcześnie przez zbadanie moczu. Można także wykryć heterozygotycznych nosicieli genu, podając im wielkie dawki fenyloalaniny, aby w ten spo­sób oszacować niektóre genetyczne niebezpieczeństwa małżeństw zawie­ranych przez osoby spokrewnione.

Inne anomalie przemiany materii mają bardziej złożony charakter. Jedna z najczęstszych znana jest jako torbielowate zwyrodnienie trzustki.

Polega ona na nienormalnej pracy gruczołów śluzowych i potowych, wskutek czego nadmiar lepkiego śluzu blokuje przewód trzustkowy i płu­ca. Odpowiedni gen przejawia się recesywnie, ale jest tak częsty, że jedno dziecko na 2000 (w Europie Północnej i Ameryce Północnej) jest homozygotą i cierpi na tę chorobę. Znaczy to, że nosicielem genu jest jedna osoba na 23. Jest to częstość o wiele za duża, by mogła się utrzy­mywać dzięki mutacji, toteż przypuszczalnie musi dawać jakąś korzyść nosicielom heterozygotycznym (albo musiało tak być niegdyś), co powo­duje utrzymywanie się tego genu w populacji.

Zróżnicowanie pod względem podatności na infekcje

Niektóre różnice między ludźmi z pewnością wynikają z faktu, że ich przeżycie zależy w znacznej mierze od odporności na infekcje. Klasycz­nym przykładem jest stan organizmu będący skutkiem posiadania genu wytwarzającego komórki sierpowate. Stan ten polega na zmianie jedne­go z aminokwasów hemoglobiny, co zmniejsza jej wartość jako nośnika tlenu. Jest to gen letalny dla osobników homozygotycznych, ale u osobników heterozygotycznych nie powoduje skutków śmiertel­nych, natomiast daje pewną ochronę przed pasożytem malarii.

Prawdopodobnie zdolność do odporności na choroby zakaźne, np. dzię­ki wytwarzaniu przeciwciał, nie jest*u wszystkich ludzi jednakowa. Bar­dzo mało wiadomo o szczegółach tego zjawiska. Jedno z badań nad gru­źlicą ujawniło, że w 30% przypadków, gdy chorowało jedno z bliźniąt MZ, chorowało także i drugie, natomiast u bliźniąt dwujajowych działo się tak w 13% przypadków. Oczywiście bliźnięta identyczne przeważnie trzymają się razem i zarażają się wzajemnie, ale i tak liczby są zasta­nawiające.

Odporność na zarażenie bakterią błonicy jest częściowo rezultatem obecności czynnika dziedzicznego; również rozkład paraliżu dziecięcego wśród rodzin w Stanach Zjednoczonych świadczy o obecności tego czyn­nika; dotyczy to także innych chorób.

Sytuacja genetyczna jest tym bardziej niejasna, jeśli chodzi o cho­roby, których przyczyn nie znamy. Na przykład rak może powstać w wyniku działania rozmaitych bodźców. Przypuszczalnie dziedziczne róż­nice podatności wpływają na siłę działania każdego z tych bodźców, ale nie możemy mówić ogólnie o ?dziedziczności raka”. Tym niemniej w po­szczególnych przypadkach czynnik dziedziczny może być decydujący. Pewien typ raka jelit poprzedza pojawienie się polipów (małych naro­śli) w rezultacie działania pewnego genu dominującego. Jeśli ktoś w ro­dzinie zachoruje na ten rodzaj raka, to jest bardzo prawdopodobne, że będzie także chorować jego rodzeństwo; polipy można wtedy usunąć ope­racyjnie (Dukes, 1952). Dla większości odmian raka sytuacja genetyczna jest całkowicie niejasna.

Niezbyt dobrze rozumiemy, na czym polega odporność na bardziej ?zwyczajne” zakażenia. Niemal wszystkie dzieci chorują na infekcje gard­ła wywołane przez paciorkowce, ale u około 2% rozwijają się poważne konsekwencje znane jako ostry gościec stawowy (w Europie Północnej i w Ameryce Północnej). Polega on na stanach zapalnych różnych tka­nek, w tym stawów i zastawek w sercu, co może prowadzić nawet do trwałych uszkodzeń zastawek. Są dane wskazujące na to, że działa tu czynnik dziedziczny, ale dokładny jego mechanizm nie jest poznany.

Klimat i choroby

Zależność między klimatem a chorobami jest tematem ogromnym i nie będziemy się starali omawiać go systematycznie. Choroby będące skutkami masowego występowania pasożytów i żywi­cieli pośrednich w pewnych regionach są jednym z głównych zagrożeń homeostazy człowieka. W przeszłości największym z nich była chyba ma­laria, która nadal odgrywa niemałą rolę. Tęgoryjec obniża jakość życia wielu milionów ludzi, podobnie jak motylica, robak oczny, żółta febra, czerwonka, śpiączka i wiele innych chorób tropikalnych.

Odporność na wszystkie te choroby z pewnością zależy w dużym stopniu od czynników dziedzicznych. Sama zdolność przeżycia, gdy czło­wieka nękają robaki i pasożytnicze pierwotniaki, musi przecież zależeć od istnienia szczególnych stanów w wielu narządach, włącznie z mózgiem, który sprawia, że osobnik może znieść chorobę. Chociaż fizjologiczne me­chanizmy obronne zależą od dziedziczności, odporność zależy w praktyce również od czynników środowiskowych, np. od tego, czy stopień zakaże­nia umożliwia rozwinięcie się przeciwciał. Jednakże na pewno działać tu musi dobór naturalny i choćby dlatego ludność krajów tropikalnych musi się różnić od ludności stref umiarkowanych, gdzie te choroby zu­pełnie lub prawie wcale nie występują, ponieważ nie ma tam organizmów będących żywicielami pośrednimi dla pasożytów. Bardzo mało wiemy o genetyce różnic tego rodzaju.

Likwidacja tych plag nie jest zresztą problemem genetyki, ale eko­nomiki, higieny i chemoterapii. Skutki biologiczne takich przedsięwzięć sięgają jednak głęboko, pozwalając na wzrost populacji i likwidując do-, bór naturalny ze względu na geny zapewniające odporność.

Pewne przypadkowe skutki zamieszkiwania w określonych miejscach

Wszyscy ludzie ostatecznie zależą od środowiska, które daje im pożywie­nie, wodę, ciepło, powietrze. Właściwie nie ma sensu wyliczać wszyst­kich niezliczonych wpływów otoczenia. Nawet w rejonach wysoce zurba­nizowanych wszyscy podlegają silnym oddziaływaniom klimatu. Toteż zwrócimy tu uwagę tylko na parę przykładów tych oddziaływań ze­wnętrznych, wybierając zwłaszcza te, które wywierają wpływ na cały proces rozwojowy.

Na przykład okazało się, że w pewnych okolicach stanu Nowy Jork jest więcej wad wrodzonych niż gdzie indziej. Tereny te są położone na skałach wulkanicznych lub na czarnych łupkach o stosunkowo dużej radioaktywności. Wiele innych czynników można tu wykluczyć, przy­puszcza się więc, że przyczyną wad wrodzonych jest zewnętrzne pro­mieniowanie. Wyniki badań nad skutkami promieniowania atomowego w Japonii, a także badania nad zwierzętami eksperymentalnymi, dowio­dły ? jak wiadomo ? że silne promieniowanie we wspomnianych rejo­nach stanu Nowy Jork wynosi zaledwie 2,1 do 3,2 radów w ciągu 30 lat (Gentry i in. 1966). Nie jest to wiele w porównaniu np. z szacunkową ogólną dawką promieniowania z powszechnie występujących źródeł, któ­ra wynosi około 0,12 rada rocznie (3 do 4 radów przez 30 lat; 7 radów w ciągu przeciętnego okresu życia, tj. 70 lat). Tak więc nie można stanowczo twierdzić, że te stosunkowo małe dawki promie­niowania powodują wady wrodzone; jednakże skutki działania stosun­kowo słabych źródeł radiacji trzeba poważnie brać pod uwagę, ponie­waż mają one charakter kumulatywny. Głównym sztucznym źródłem napromieniowania jest dziś aparatura medyczna, zaś opady po eksplozjach atomowych są obecnie o wiele mniej groźne. Ocenia się więc, że wśród 150 000 przypadków białaczki rocznie na całym świecie 1500 jest rezul­tatem napromieniania ze stałych źródeł naturalnych, a 75 z prób ato­mowych (liczby z roku 1958; późniejsze dane są niższe).

Różnice między ludźmi wynikające z przypadków losowych

Istnieją różnice między ludźmi wywołane przez okoliczności, nad który­mi jednostka nie panuje i których nie może dostatecznie skompensować swoimi reakcjami. Mogą one odgrywać małą rolę w homeostazie gatun­ku, ale warto o nich wiedzieć, aby umieć ich unikać. Tylko nieliczne różnice są w pełni dziełem przypadku. Zapewne niektórzy ludzie rodzą się tacy, że trochę lepiej udaje im się unikać skutków trzęsień ziemi lub bomb atomowych; podobnie jak inni rodzą się tacy, że są bardziej uważ­ni w ruchu ulicznym albo odporniejsi na infekcje.

Dzieci, których matki zarażają się różyczką w pierwszych miesiącach ciąży, zwykle cierpią na poważne uszkodzenia serca, mózgu, kości i in­nych narządów. Charakter zachodzących procesów patologicznych nie jest wyjaśniony. Mogą tu występować dziedziczne różnice podatności płodu, ale ryzyko wynosi 50% i więcej, jeśli różyczka pojawia się w pierwszym miesiącu i wobec tego są małe szanse na to, by reakcja płodu mogła być skuteczna (Cooper, 1966).

Wśród okoliczności, nad którymi jednostka nie ma żadnej kontroli, jest czas poczęcia oraz miejsce zamieszkania matki, zaś jedno i drugie ma wpływ na statystyczne szanse, że jednostka będzie odbiegać od ?nor­my”. Badania nad dziećmi umysłowo upośledzonymi przyjętymi do szpi­tala w Columbus (stan Ohio) w latach 1943 do 1948 wykazały, że nie­proporcjonalnie wiele z nich urodziło się w pierwszych trzech miesią­cach roku. Było to skutkiem ich poczęcia, a w związku z tym także wcze­snego rozwoju płodowego podczas upałów; potwierdza to fakt, że w la­tach, w których temperatury letnie były wyższe od średniej, poczęto więcej dzieci przyjętych potem do szpitala z powodu upośledzenia umy­słowego niż w latach, kiedy temperatury w lecie spadały poniżej średniej (odpowiednio 1,658 i 1,206 na 1000). Wyjaśnić to zapewne można w ten sposób, że podczas upałów wzrasta podatność na infekcje, ale także tym, że matki nie mają apetytu i płód jest niedożywiony w ciągu krytycznych pierwszych dwunastu tygodni. Oczywiście takie korelacje statystyczne mogą być mylące, ale istnieje sporo danych, które poświadczają, że kom­plikacje ciąży są szczególnie częste w niższych grupach ekonomiczno- -społecznych i że prowadzą one do różnorodnych stanów klinicznych ?od porażeń mózgowych poprzez epilepsję, upośledzenie umysłowe, do zabu­rzeń czytania i tików”. Te ułomności niekoniecznie dotykają tylko dzieci najuboższych. Dowia­dujemy się, że w Cincinnati dzieci poczęte latem mają dwa razy mniej­sze szanse dostania się na studia niż poczęte zimą. Jest też stwierdzo­nym faktem, że tylko czterech spośród trzydziestu trzech prezydentów Stanów Zjednoczonych zostało poczętych w trzecim kwartale roku.

Różnice w zdolnościach adaptacyjnych

Badania nad bliźniętami wykazują,, że niektóre cechy, takie jak np. wzrost, są bardzo silnie determinowane przez dziedziczność i niełatwo dają się modyfikować przez środowisko. Przeciwnie zaś, rozwój mózgu, choć podlega wpływom dziedziczności, jest przede wszystkim funkcją środowiska. Pomiędzy tymi skrajnościami znajduje się z pewnością sze­roki wachlarz cech, związanych np. z gruczołami wydzielania wewnętrz­nego i zewnętrznego, mięśniami lub krwią. Jedne z tych cech dany osob­nik jest zdolny adaptować w większym, a inne w mniejszym stopniu w trakcie rozwoju (Baker i Weiner, 1966). Niewiele wiadomo o dziedzi­czeniu zdolności różnych narządów do ?adaptacji” jako reakcji na wpły­wy środowiska. Na przykład byłoby ciekawe stwierdzenie, czy istnieją dziedziczne różnice sposobów reagowania na stres przez korę nadnercza. U dzikich szczurów kora nadnercza jest aż o jedną trzecią większa niż u szczurów hodowanych laboratoryjnie (Richter, 1954), ale nie wiemy, w jakiej mierze ta różnica jest wynikiem czynników dziedzicznych. Zdol­ność układów nerwowego i dokrewnego do reagowania na stres może być obecnie jednym z głównych wyznaczników ewolucji człowieka.

Różnice między bliźniętami

Istnieje na szczęście jedna sytuacja, która pozwala na wyodrębnienie wpływów dziedzicznych i środowiskowych. Bliźnięta jednojajowe, czyli monozygotyczne (MZ), powstają wskutek rozdzielenia się pierwszych dwu komórek po podziale zapłodnionej komórki jajowej i dlatego są identyczne pod względem genetycznym. Ich cechy porównywano w róż­nych sytuacjach z cechami bliźniąt dwujajowych, czyli dizygotycznych (DZ) tej samej płci, wychowywanych razem lub oddzielnie, których dzie­dziczne podobieństwo jest nie większe od tego, jakie zachodzi pomiędzy zwykłym niebliźniaczym rodzeństwem. Zamiast streszczać bardzo liczne studia nad bliźniętami, spróbujemy wydobyć najprostsze fakty z badań nad parami bliźniąt identycznych (jednojajowych) wychowywanych od­dzielnie, wychowywanych razem oraz bliźniąt dwujajowych. Bliźnięta badali autorzy klasycznej o nich rozprawy, mianowicie biolog Newman, psycholog Freeman i statystyk Holzinger (1937), a później wiele innych zespołów.

Bliźnięta identyczne (MZ) nie pod wszystkimi względami są do sie­bie bardziej podobne niż bliźnięta DZ. W okresie płodowym bliźnięta MZ są zaopatrywane w krew przez jedną kosmówkę (część łożyska), co zwykle upośledza jedno z nich. Pod względem rozmiarów embriony MZ różnią się nawet bardziej niż DZ; skądinąd ich stopień śmiertelności jest wielokrotnie wyższy niż bliźniąt dwujajowych. Różnice pomiędzy bliźnię­tami MZ wychowywanymi razem są zapewne w znacznej mierze wyni­kiem niejednakowych warunków płodowych. W miarę dorastania bliźnię­ta jednojajowe pod wieloma względami coraz bardziej upodabniają się do siebie, zaś dwujajowe stają się coraz mniej podobne.

Porównanie pięćdziesięciu par bliźniąt identycznych i pięćdziesięciu par bliźniąt nieidentycznych (jedne i drugie wychowywane razem) ujaw­niło znacznie silniejsze podobieństwo MZ niż DZ pod względem cech fizycznych. Natomiast pod względem inteligencji obie grupy bliźniąt były o wiele bardziej do siebie zbliżone, a jeszcze bardziej pod względem osiągnięć szkolnych. Były także podobne pod względem ?osobowości”. Dziedziczność ma z pewnością znaczny wpływ na te cechy, włącznie z ostatnią, ale jej rola, zgodnie z naszymi oczekiwaniami, okazuje się najmniejsza, jeśli chodzi o cechy kontrolowane przez mózg, którego spe­cjalnością jest przecież reagowanie na środowisko.


Źródła różnorodności gatunku ludzkiego

Zgodnie z klasyfikacją czynników wpływających na zmienność u czło­wieka na dziedziczne i środowiskowe możemy tak samo uporządkować rozważania na ich temat. Oba rodzaje czynników mogą wywierać wpływ na każdą cechę. Możemy także wprowadzić dalsze kategorie nie zacho­wując rozłączności pierwszego podziału i wyodrębnić:

1)   różnice wywołane czynnikami przypadkowymi,

2)    różnice wywołane przez reakcje przystosowawcze w ciągu życia osobnika.

3)    różnice wywołane czynnikami kulturowymi.

Żadnej z tych przyczyn zróżnicowania nie możemy tu omówić wy­czerpująco. O genetyce człowieka istnieje sporo dobrych książek, napi­sanych przez tak wybitnych uczonych, jak np. Stern (1960), Roberts (1970), Harris (1970), McKusick (1969), Kalmus (1957). W tym i w na­stępnych rozdziałach postaramy się ukazać niektóre zasady rządzące roz­ważaniami o źródłach różnorodności gatunku ludzkiego. Poprawność tych
zasad jest bardzo ważna dla wielu poczynań, np. gdy próbujemy okre­ślić stopień odpowiedzialności ludzi za ich czyny (w nauce prawa) albo jak najlepiej nieść im pomoc, np. poprzez oświatę, opiekę zdrowotną lub prawodawstwo. Tylko wtedy, gdy będziemy sobie zdawać sprawę z wpły­wów dziedziczności i środowiska na każdą jednostkę, potrafimy zdobyć się na trafny sąd w szeregu zagadnień praktycznych.

Zaczniemy od krótkiego sprawozdania ze znanych faktów dotyczą­cych podobieństw i różnic między bliźniętami. Następnie omówimy po­bieżnie pewne oczywiste wpływy środowiskowe, a potem kwestie dzie­dziczenia różnych cech. Wreszcie rzucimy okiem na rozkład wśród ludz­kich populacji różnych cech przekazywanych dziedzicznie oraz na za­palne zagadnienie rasy. Rozkład czynników społecznych, kulturalnych i ekonomicznych jest oczywiście przynajmniej równie ważny, jak czyn­niki dziedziczne, determinujące tzw. rasowe podziały ludzkości. Homo sapiens jest bowiem przede wszystkim gatunkiem, w którym zachowa­nie każdego osobnika jest wytyczane przez uczenie się, tzn. przez środo­wisko, w jakim żyje. Zdolność uczenia się jest jego szczególną cechą biologiczną i musimy to stale podkreślać, aby nie ograniczać badań nad biologią człowieka do tych jego cech dziedzicznych i innych, które nie stawiają człowieka tak bardzo daleko od innych zwierząt.