Category: Wiedza o życiu i jego ekspansji

Jaką korzyść może przynieść wiedza o mózgu?

Aby analizować właściwie funkcje mózgu, musimy rozważyć operacje nazywane zazwyczaj ?umysłowymi” (Harre, 1970). Tymczasem zaczyna­my dostrzegać, że każdy mózg jest ośrodkiem całkiem swoistego rodzaju układów przewidywań dedukcyjno-indukcyjnych. Jak w wielu innych dziedzinach, tak i tu nasze koncepcje są jeszcze prymitywne i niewystarczające, lecz to, co wiemy o mózgu, wykracza daleko poza to wszystko, czym dysponowali nasi poprzednicy. Nie rozumiemy w pełni dylematów świadomości dotyczącej nas samych i tego, co poza nami, lecz mamy dość dużo danych o aberracjach tej świadomości, by nie ufać pozornie oczywistym poglądom dualistycznym wyrażanym w języku po­tocznym w tej kwestii. Wbrew pozorom kategorie umysłu i ciała nie są ani proste, ani przeciwstawne.

Ponadto nie wiadomo, w jaki sposób mózg wytwarza wyobrażenia świata i korzysta z nich w celu przewidywania. Posługujemy się poję­ciem ?modelu w mózgu”, ale jest to w gruncie rzeczy ogólnikowa meta­fora (Craik, 1943). Wskazujemy za jego pomocą na coś, o czym wiemy, że istnieje, ale nie potrafimy tego zdefiniować. Psychologowie i inni ba­dacze, którzy są pod wrażeniem złożoności mózgu, mogą się zżymać na taką niedokładność terminologiczną. Neurologowie pierwsi podzielają te zastrzeżenia, ponieważ zbyt dobrze zdają sobie sprawę z tego, jak bardzo skomplikowany jest mózg. Każdy, kto próbował wykryć sieci powiązań i mechanizmy działania choćby jakiejś jego cząstki, niechybnie stwier­dził, że nie umiemy opisać budowy tego wielopoziomowego układu. Te właśnie trudności sprawiły, że neurofizjologowie podchodzą z nadmierną może ostrożnością do badań nad mechanizmami, które kierują działania­mi ludzi i zwierząt. Mimo to pojęcie modelu w mózgu powoli zaczyna nabierać realnej treści.

Nasze przypuszczenie, że w początkowych stadiach model, jakim każ­dy z nas dysponuje, budowany był wokół symbolicznych wyobrażeń osób i sposobów łączności między nimi, zyskuje coraz szersze pod­stawy. Rzuca to światło na przyczyny, dla których nie możemy porzucić ?antropomorficznego” sposobu myślenia o różnych sprawach ? o sobie samych, o naszym id, ego i superego, a także o podstawowych problemach fizyki. Z pewnością nasze postawy wobec tych wielkich zagadnień zmie­nią się zasadniczo, gdy zdobędziemy wiedzę o tym, dlaczego nasze mózgi roztrząsają je właśnie tak, a nie inaczej. Na razie możemy dopiero zbie­rać pierwsze praktyczne skąpe owoce tej wiedzy. To, że wiemy już coś­kolwiek i że zarazem wiemy tak mało, chroni nas przed naiwnością i skła­nia do pokory. Zachętą jest dla nas myśl, że jesteśmy pierwszym poko­leniem, które zaczyna rozumieć fizjologiczne podstawy zjawisk świa­domości.

Przyroda ożywiona i jej pochodzenie

Podczas naszych dotychczasowych rozważań uzyskaliśmy ogólny schemat opisujący i wyjaśniający życie ludzkie; schemat, który pozwala rozważać je w sposób zarazem spójny i ogólny. Badania dotyczące rozmaitych aspektów naszej egzystencji pozwoliły dostrzec zarysy takiego schematu. Wciąż jeszcze nasza wiedza jest pożałowania godna i koncepcje, którymi operujemy, z pewnością wydadzą się bardzo naiwne naszym następcom. Jednakże w stosunku do tego, co przez wszystkie wieki było osiągalne dla ludzi próbujących wyjaśnić zagadki wszechświata, stanowią one postęp.

Mamy już obecnie pewną wiedzę o podstawach życia. Wszystkie zwierzęta i rośliny zbudowane są z mniej więcej tych samych niewielu spośród 92 pierwiastków chemicznych występujących na Ziemi. Tych kilka pierwiastków tworzy układy takie, jak nasze ciała, a więc bardziej złożone niż cokolwiek w przyrodzie nieorganicznej (przynajmniej na Ziemi nie wykryto niczego bardziej złożonego). Integralność tych or­ganizmów zachowana jest dzięki nieustannemu wydatkowaniu energii, co w wieloraki sposób zapobiega degradacji i dezorganizacji. Wszystkie te działania są kontrolowane przez bardzo wyselekcjonowane cząsteczki polinukleotydów, które gwarantują syntezę białek wystarczającą, by za­pobiec rozkładowi.

Powstaje pytanie, skąd pochodzi ten porządek i kiedy się pojawił. Nie potrafimy wyjaśnić tego w sposób wyczerpujący, mamy jednak obfi­te dane, wskazujące, że obecny wysoki poziom uporządkowania został osiągnięty w długotrwałym procesie, dzięki zmianom, które nazywamy ewolucją. Gatunki zwierząt i roślin, które powstały póź­niej, są ? ogólnie biorąc ? bardziej złożone niż gatunki stare. Kwas dezoksyrybonukleinowy (DNA) osiąga coraz większą pojemność infor­macyjną, zaś u zwierząt wzrastająca część tego programu dotyczy kiero­wania podukładami, które same służą gromadzeniu dalszych informacji, czego kulminacją jest mózg ludzki.

W procesie sterowania organizmami żywymi zaangażowana jest ogromna liczba informacji (odznaczają się one bardzo wysokim stopniem uporządkowania). W miarę postępu ewolucji pojawiały się istoty o coraz bogatszym kodzie informacyjnym. Inaczej mówiąc, życie staje się coraz bardziej skomplikowane i opanowuje środowiska, w których przetrwanie zależy od bardzo złożonych procesów.

Informację genetyczną przenoszą łańcuchy par nukleotydów w DNA; przypomina to bardzo następowanie po sobie liter w książce. Jeżeli przyjmiemy, że stronica zawiera 2000 liter, to informacja zawarta w wirusie zajęłaby 100 stronic (2-105 par nukleotydów), w bakterii ? książkę o 2500 stronicach (5-106 par), zawarta zaś w człowieku ? 1700 tysiącstronicowych książek (3,5-109). Daje to wyobrażenie o niezwykłej złożoności życia, a także ostrzega przed ogromnymi trudnościami, piętrzą­cymi się na drodze do pełnego poznania informacji genetycznej człowieka. Znamy już zasady języka, w którym informacja ta jest zapisana, lecz odczytanie jej jest trudne, a przebrnięcie przez 1700 ?książek” jest nie lada zadaniem. Można wątpić, czy zostanie ono kiedykolwiek wykonane. Oczywiście nasze odczytywanie jest czymś w rodzaju sylabizowania przez małe dzieci. Przyszli badacze będą prawdopodobnie śmiać się z nas prze­glądając nasze opisy genotypów przedstawiające skutki działania enzy­mów. Najwcześniejsze skamieliny sprzed trzech miliardów lat były chyba niewiele bardziej złożone niż bakterie. Wiedza o stopniowym wzroście złożoności od tamtej pory nie wyjaśnia, w jaki sposób powstało życie, lecz daje przynajmniej pewne szanse na wyświetlenie tej kwestii. Nie musimy już pytać (jak to czynili nasi poprzednicy), w jaki spo­sób powstał człowiek, lecz: w jaki sposób powstał pierwszy system samo­regulujący. Pytanie to jest wystarczająco trudne, lecz ?sztuczne” uzyski­wanie pewnych prostych układów żywych jest realną możliwością dzi­siejszej nauki.

Dopóki nie mamy dostatecznej wiedzy o pierwszych stadiach życia, pytanie o ?przyczyny” bardziej odległe jest ?jałowe”. Być może okaże się, że życie powstało ?spontanicznie” na skutek zadziałania pewnych warunków przeważających na kuli ziemskiej we wczesnym okresie jej istnienia. Jeśli tak było, istniały wówczas warunki wystarczające dla powstania takiej przyrody, jaka jest obecnie. Jest sprawą astronomów wyjaśnić z kolei, w jaki sposób powstały te warunki. Na razie możemy jedynie wraz z nimi spekulować na temat tego, co znaczą układy gwiazd.

Osiągnięcia i słabości myśli dwudziestego wieku

W wielu częściach świata ludzie kierują dziś swoim życiem w oparciu o  informacje bardziej rzetelne niż kiedykolwiek przedtem. Dzięki tej wiedzy i dzięki wytworom techniki, które ona umożliwiła, wiele milio­nów ludzi osiąga dziś stan zdrowia i zadowolenia z życia, jakie sto lat temu były udziałem co najwyżej paru tysięcy osób. Lecz ani wiedza, ani dobrobyt nie są podzielone równo. Co najmniej połowa ludzkości żyje- dziś, jak dawniej, w ciemnocie i zagrożeniu. Co więcej, wiedza, choć obfi­ta, nie zadowala, ponieważ nie jest dość jednolita, by tworzyć całkowity i satysfakcjonujący system, stanowiący bezpieczny i łatwy punkt wyjścia dla dalszego postępu myśli.

Pytanie o stan badań biologicznych w relacji do innych nauk było przedmiotem stałej uwagi towarzyszącej naszym analizom. Jest to jeden z aspektów starego pytania o granice języka. Czy istnieje zasadnicza różnica między sprawdzalnymi twierdzeniami o faktach, jakie daje wiedza i apriorycznymi twierdzeniami logiki? W jakim stopniu słusz­ny jest pogląd głoszący, że twierdzenia logiczne zawdzięczają swą praw­dziwość strukturze mózgu? Czy możemy wyróżnić ?sądy elementarne”, poszczególne jednostki mowy, jak tego kiedyś próbował dowieść Wittgen­stein. W świetle naszej wiedzy o działaniu mózgu podejście takie nie rokuje korzyści. Jednakże zanim spróbujemy skonstruować prawdziwie ogólną teorię biologii, musimy dysponować ogólną teorią logiki, czyli formułować twierdzenia o obserwowanych faktach. Zanim przystąpimy do systematycznego badania mózgu lub czegokolwiek innego, musimy rozstrzygnąć tę kwestię.

Są to stare problemy epistemologii i metafizyki, zbyt zasadnicze, by można je tu analizować, a tym bardziej ? rozstrzygać. Musimy jednak zdawać sobie sprawę, że na skutek tej luki nasze badania nie stanowią pełnego wprowadzenia do systemu wiedzy o człowieku; co najwyżej mogą nas przybliżyć do takiego systemu. Mogą one, być może, wykazać, że współczesne badania mózgu i dociekania językoznawcze prowadzą do rzeczywiście nowego ujęcia tych starych problemów. Proponowany tutaj punkt widzenia nie ?rozstrzyga” starych zagadnień, dotyczących faktów i logiki, ciała i umysłu, wolności i determinizmu, nauki i wartości. W świe­tle nowych zdobyczy nauki wydaje się jednak, że korzystne byłoby ujmowanie ich w sposób odmienny niż dotychczas. Dzięki wielu odkry­tym faktom, wyjaśniającym, w jaki sposób przebiega życie, a zwłaszcza jak pracuje mózg, możemy sensowniej i w sposób bardziej użyteczny mówić o nas samych i o świecie.

Wszystkie dotychczasowe systemy wiedzy (epistemologie) przyjmowa­ły podstawowe właściwości logiki ludzkiej jako nie podlegające kontroli założenia. Być może w pewnym sensie musimy w dalszym ciągu tak po­stępować. Jednakże badania procesów mózgowych umożliwiają pozna­wanie nas samych jak gdyby z zewnątrz. Już niedługo będziemy zapewne potrafili posługiwać się naszą wiedzą o świecie fizycznym, aby wyjaśniać, dlaczego mówimy i działamy w określony sposób. Można oczywiście py­tać, co właściwie rozumie się w tym kontekście przez ?wyjaśnienie”. Kartezjusz ?wyjaśnił” mechanizmy mózgowe ruchem szyszynki kontro­lującej przepływ ?sił duchowych”. Sądzimy, że choć mylił się on w szcze­gółach, to ogólnie miał rację. Musimy zbadać, w jakim sensie aktualny model operacji mózgowych jest ?prawdziwszy” niż model Kartezjusza.. Odpowiedź będzie brzmiała, że umożliwia on dokładniejsze i skuteczniej­sze przewidywanie i kierowanie czynnością mózgu w różnych warunkach. Jest oczywiście prawdą, że przewidywanie nigdy nie jest zupełne. Po­wtarzające się sukcesy indukcji nie dowodzą i nie dowiodą, że mamy prawo na niej polegać. Pragniemy jednak stwierdzić, że dzięki badaniom indukcyjnym odkryto, iż mózg jest układem działającym według pew­nych wewnętrznych zasad dedukcyjnych (np. gramatycznych), które słu­żą formułowaniu przewidywań indukcyjnych. Jest to klasyczne błędne koło, które wymaga wyjaśnienia. Niezawodna dedukcja wymaga więc takiej samej kontroli, co zawodne rozumowania indukcyjne.

Mówi się, że dowody dedukcyjne są prawomocne, podczas gdy dowo­dy indukcyjne są co najwyżej uzasadnione, jeśli praktyka im nie przeczy. Jednakże ?prawomocność” naszej logiki sprowadza się do tego jedynie, że stanowi ona niezbędny system komu­nikacji między ludźmi. Wiedza o neurologicznych podstawach tego sy­stemu logiki i języka jest na razie fragmentaryczna. Można się spodzie­wać, że jej rozwój przyczyni się do wyjaśnienia naszych wyobrażeń. Na­suwa się tu pytanie, jakie zmiany w działaniu mózgu związane są z re­wolucjami naukowymi. Nonsensem byłoby próbować obecnie odpowiadać na to pytanie. Jest tak, ponieważ nie przy­wykliśmy mówić o pracy mózgu. Sposób opisu w każdej epoce pozostaje w koniecznym związku ze stanem wiedzy biologicznej i zmienia się wraz z nim. Współczesne narzędzia opisowe będą za sto lat mało użyteczne, za pięćdziesiąt lat przestarzałe, a za tysiąc lub wcześniej zostaną prawdo­podobnie całkowicie zapomniane. Nie ma to żadnego znaczenia; ważne jest jedynie, by znaleźć najlepszy schemat na dziś.