Category: Zróżnicowane rozmieszczenie genów

Podział rodzaju ludzkiego

Problem podziału człowieka na rasy jest niezmiernie skomplikowany i w istocie trudno jest formułować uogólnienia. Jest raczej wątpliwe, że czy­sto biologiczne czynniki w zwykłym znaczeniu tego słowa są główną przyczyną utrzymywania się podziałów rasowych do dzisiaj. Niektóre genotypy są lepiej przystosowane do określonych klimatów; jednak nie te różnice powodują wrogość jednych grup ludzi w stosunku do drugich. Mogą istnieć trudności w porozumiewaniu się, a także trudności we wza­jemnym akceptowaniu swojego wyglądu zewnętrznego, te jednak powin­ny być łatwe do przezwyciężenia. Krzyżowanie się przedstawicieli róż­nych ras odbywa się na dużą skalę we wszystkich częściach świata. Po­dział ludzkości obecnie ma podłoże, które antropolodzy klasyfikują głów­nie jako ?kulturowe”, jednak słowo to ma złowieszcze brzmienie. Ciągle jeszcze istnieją określone tendencje do podziału na grupy różniące się re­ligią, zwyczajami, prawami i językiem. Mogło to w przeszłości stanowić podstawę do ewolucji behawioru sprzyjającego zdobywaniu i utrzymy­waniu terytorium, co potwierdza i dziś powszechnie takie zachowanie się ssaków. Być może agresywność, która odgrywa pewną rolę w utrzy­mywaniu podziałów ludzkości, jest przeżytkiem z czasów, gdy obszar zdobywania żywności był absolutnie najważniejszy. Co więcej, podział populacji na liczne częściowo izolowane podgrupy wydaje się być jednym z warunków szybszego przebiegu ewolucji. Jest nawet możliwe, że częściowa izolacja populacji przez bariery geograficzne wraz z podzia­łami społecznymi stanowiła czynnik wyzwalający szybki rozwój mózgu, który doprowadził do powstania języka i używania narzędzi. Są to jednak tylko przypuszczenia. Nie jest też możliwe przepowiadanie przyszłości i dawanie recept, w jaki sposób ludzkość można uzdrowić. Po okresie entuzjazmu, dotyczącego efektów nauki i wiedzy w tych dziedzinach w ciągu ostatnich stu lat, obecnie nastąpił czas wątpliwości i obaw przed przyszłością. Przed ludzkością stoją bardzo poważne trudności. Jednakże badania nad historią ludzkości wykazują, że przez ostatnie dziesięć ty­sięcy lat odbył się olbrzymi i przyspieszający się wciąż rozwój, który dotyczył nie tylko liczby osobników, ale ? przynajmniej częściowo ? poziomu życia ludzi. Wydaje się, że nie ma powodu, aby sądzić, że zaj­dzie nagła zmiana w tych tendencjach.

Mieszanie się pul genowych

Oczywiście obecnie nie mamy dowodów, że mieszanie się pul genowych ma jakiekolwiek ujemne skutki biologiczne, jakkolwiek w niektórych społecznościach zjawisko takie może spowodować trudności natury spo­łecznej. Przykład wyższego wzrostu dzieci szwajcarskich, których rodzi­ce pochodzili z różnych wiosek wykazuje, że mieszanie się wysoce swobodnych pul genowych może dać w wyniku zjawisko heterozji, czyli zwiększonego wigoru mieszańców. Jednakowoż nie jest zu­pełnie jasne, czy można uznać wyższy wzrost u człowieka za oznakę ?wigoru”. Ponadto istnieją inne trudności w interpretowaniu tego przy­kładu, jak fakt, że najbardziej przedsiębiorcze osobniki są wyselekcjono­wane pod względem ruchliwości. W populacjach wsobnych ? takich jak izolowana kolonia sekty chrześcijan w Południowej Dakocie badana przez Mange (1964) ? stwierdzono, że synowie małżeństw pomiędzy kuzyna­mi pierwszego stopnia byli przeciętnie o dwa centymetry niżsi niż pozo­stali, zaś córki o pięć centymetrów niższe niż przeciętnie kobiety z nie- wsobnego krzyżowania.

Pule genowe w większości populacji ludzkich zawierają taką różno­rodność genów, że nie jest możliwe formułowanie ogólnych stwierdzeń na temat wyników mieszania się tych pul. Czynniki warunkujące poszcze­gólne cechy łączą się w rozmaite sposoby zgodnie z ich podstawowymi cechami genetycznymi. Włosy pierwszego pokolenia krzyżówki kaukazoid X negroid wykazują głównie fenotyp negroidalny, podczas gdy kolor skóry jest zwykle pośredni. Poszczególne schematy dziedziczenia takich cech zależą od liczby warunkujących je genów oraz od ich dominowania. W późniejszych pokoleniach rzadko następuje prosta segregacja fenoty­pów rodzicielskich, gdyż na ogół wiele genów warunkuje te cechy.

W eksperymentalnej genetyce zwierząt krzyżówki ?międzyrasowe” (pomiędzy odrębnymi populacjami) mogły dać w wyniku zwiększoną ży­wotność z powodu heterozygotyczności (Dobzhansky, 1955). Taka heterozja jest być może powodowana przez dominację lub ?superdominację”, w wyniku której heterozygota przeważa nad obydwiema homozygotami. Poszukiwanie oznak heterozji u człowieka jest skomplikowane przez trud­ności w znalezieniu jasnej sytuacji. Jednakże na ogół wiemy, że ?popu­lacje mieszańców są pośrednie pod względem cech mierzalnych bez oznak heterozji i efektów rekombinacyjnych”. Do napotykanych trudności należały następujące fakty: 1) badania były prowadzone na długo istniejących populacjach mieszańców, z których każda zawierała wiele osobników, jak Anglo-Indianie lub Murzyni amery­kańscy, albo też niewielką liczbę osobników, jak ludność wyspy Nor­folk; 2) grupy macierzyste są obecnie reprezentowane tylko przez potom­ków dalekich krewnych; 3) grupy macierzyste i mieszańcowe żyją w in­nych środowiskach; 4) pomiary były prowadzone przez różnych bada­czy. Trudności te są warte odnotowania, jako że podważają one wiary­godność wszelkich ogólnych wniosków. Jednak Trevor stwierdził, że śred­nia mieszańców była pośrednią w stosunku do średnich rodziców we wszystkich trzydziestu sześciu cechach z wyjątkiem jednej w dziewięciu krzyżówkach międzyrasowych (Murzyni amerykańscy, ?brunatni” miesz­kańcy Jamajki, Siuksowie półkrwi, biali Ojibwa, mieszkańcy Jukatanu, mieszkańcy z Rehebot, Metysi Kisar, mieszkańcy wyspy Norfolk i Anglo-Indianie). Bardzo dokładne badania przeprowadzone na Hawajach, gdzie występuje siedem głównych grup rasowych, doprowadziły do tych sa­mych wniosków dla takich cech, jak ciężar noworodków i wrodzone ano­malie anatomiczne oraz wszystkie z cech mierzalnych (badano około 180 000 przypadków). Nieco mniej dokładne badania w Brazylii dostarczyły podobnych wyników.

Nasuwa się bardzo interesujące pytanie, czy poszczególne kombinacje genów mogły być wyselekcjonowane dlatego, że były one w pewien spo­sób wewnętrznie zrównoważone, lub ? mówiąc prościej ? że dawały one osobniki bardziej efektywne biologicznie. Jest jasne, że każdej zmiennej w fizjologii człowieka odpowiadają określone poziomy innych zmiennych. Każdy człowiek musi np. mieć serce, płuca, żołądek, pęcherz i nogi odpowiedniego rozmiaru. Dysproporcje powodowałyby gorsze funkcjonowa­nie organizmu. Nie istnieje żaden jasny dowód z dziedziny medycyny czy też jakiejkolwiek innej gałęzi wiedzy, że u ludzi nieudane fenotypy (?negatywna heterozja”) mogą występować jako wynik mieszania się oddalonych pul genowych. Jeżeli selekcja dzia­łała w kierunku wytworzenia odrębnych ,,ko-adaptowanych” lub ?homeo-statycznych” grup, wówczas rozpad ich przy hybrydyzacji mógłby da­wać efekty szkodliwe; jednakże badania nie potwierdziły występowania takich efektów.

Problem istnienia selekcji altruizmu

Studia ekologiczne nad wieloma gatunkami zwierząt doprowadziły do stwierdzenia, że w wielu wypadkach zostały wytworzone schematy za­chowań, które doprowadzają do limitowania liczebności populacji. Mogą to być walki o terytorium do rozmnażania (jak u głuszców na wrzosowiskach) lub też ceremonie gro­madzenia się, w których ustalane są stosunki dominacji w grupie (jak u szpaków). Sformalizowane zachowanie się tego rodzaju mogło mieć znaczenie w przeszłości dla człowieka, jako że ma je obecnie dla wielu naczelnych, a także i dla człowieka. Takie zachowanie sprzyja raczej grupie niż osobnikowi i wytworzyło się z jakiegoś rodzaju selekcji gru­powej, w wyniku której zbyt agresywne lub nieśmiałe osobniki mogą nie mieć potomstwa.

Selekcja genów na altruizm może nastąpić tylko w tym przypadku, jeżeli zwiększają one szanse krewnych osobników, które geny te w sobie noszą. Niewątpliwie pewne formy zachowania sprzyjają przeżyciu bliskich krewnych osobnika będącego nosicielem takiego genu, np. zdolność wydawania okrzyków alarmujących lub udawanie zranienia przez ptaki oraz wszelkie w ogóle formy opieki rodziców nad potom­stwem. Nazwano to zjawisko selekcją krewnych i może obejmować ono także krewnych dalszego stopnia, szczególnie jeżeli żyją razem w grupach rodzinnych częściowo od siebie izolowanych. Dobór naturalny mógłby działać na korzyść altruizmu w takiej grupie, gdy wszyscy jej członkowie są nosicielami odpowiednich genów. Może to być wynikiem dryftu ge­netycznego, który ma większe szanse operowania w izolowanych popu­lacjach.

Istnieją więc pewne sugestie, że ewolucja altruistycznego zachowania się, a także zdolności porozumiewania się i współpracy, jest związana z podziałem ludzi na małe grupy. Fakt, że duża część rytualnych zacho­wań plemiennych związana jest z totemizmem i obrządkami małżeński­mi, jest bardzo uderzający dla biologa. Mamy nadzieję, że niebawem sprawy te będą lepiej poznane.

Nie ma wątpliwości, że genetyka behawioru kooperatywnego jest za­gadnieniem o podstawowym znaczeniu. Według Wynne-Edwardsa ?Dzie­dziczny przymus do poddania się zwyczajom grupy, jak np. u lemingów zmuszonych do emigracji lub u cierników, których dojrzewanie jest za­hamowane przez dominację samca a, jest kamieniem węgielnym przysto­sowania społecznego. Osobniki, które poddają się takiemu traktowaniu, są całkowicie eliminowane najczęściej przed wydaniem potomstwa, a jed­nak tendencja do ulegania pojawia się w każdej następnej generacji. Moż­na z tego wywnioskować, że jest ona znakomicie oddzielona od zwykłej” selekcji, która działa przeciwko uległym osobnikom i sprzyja ich bardziej agresywnemu rodzeństwu…” (1964).

Istotność tego problemu dla sytuacji człowieka zarówno teraz, jak i w przeszłości, jest ewidentna. Społeczeństwo ludzkie obecnie zależy od przyjmowania odpowiedniej uległości przez osobnika przynajmniej w pewnych momentach jego życia. Należy w jakiś sposób rozwiązać para­doks reprodukcji licznych osobników o wielkich zdolnościach energii i inicjatywie, którzy jednak zachowują gotowość do współdziałania z in­nymi. Obecnie nie wiemy nawet, czy jakieś systemy społeczne, czy też systemy krzyżowania są pod tym względem lepsze od innych, i większość ?eugenicznych” przepisów, które chcą służyć tym celom podejrzanie wy­gląda na to, że mają tylko służyć utrwalaniu istniejących stosunków dominacji.

Cechy rasowe a porozumiewanie się

Wydaje się, że mimo iż istnieje wiele cech dziedzicznych, które mogą być pożyteczne w pewnych warunkach, tak jak geny na anemię sierpowatą i barwę skóry, to jednak zasięg występowania gatunku Homo sapiens nie jest zbytnio uzależniony od dużej liczby dziedzicznych cech. Jest fak­tem, że populacje ludzkie znacznie się różnią pod względem wielu po­wierzchownych cech, które sami ludzie rozpoznają i którym przypisują wielką wagę. Jak wiemy, do cech tych zalicza się rysy i mimikę twarzy, stosowaną do porozumiewania się; toteż nie jest dziwne, że w gatunku, który tak bardzo jest zależny od przekazywania sobie nawzajem infor­macji, jak nasz, sposoby przenoszenia tej informacji były przedmiotem selekcji.

Jest jasne, że takie części twarzy, jak wargi i mięśnie mimiczne, sta­nowią składniki mechanizmu porozumiewania się. Jest możliwe, że róż­nice w nich właśnie czynią porozumiewanie się nieco bardziej trudne, jakkolwiek jest całkiem jasne, że tego rodzaju bariera, jeśli istnieje, może być łatwo przezwyciężona. Istnieją pewne dowody dotyczące dzie­dzicznych korelacji z cechami języka. Ludy europejskie, w których mowie występuje dźwięk ?th”, mieszkają na peryferiach Europy i w dużym procencie mają grupę krwi 0, mogą być potomkami wcześniejszej grupy nowych ludów przybyłych ze Wscho­du w wyniku inwazji na Europę. Oczywiście struktura głośni jest w znacznym stopniu kontrolowana przez czynniki dziedziczne, jednak nie wydaje się, żeby dziedziczne różnice w tym wypadku były podstawą różnorodności mowy ludzkiej.

Jest zadziwiające, że człowiek, który jest najbardziej kooperatywny z osobnikami sobie ?znanymi”, ma równocześnie olbrzymie trudności we współżyciu z ludźmi różniącymi się nieznacznie pod względem niektó­rych cech twarzy oraz pewnych form językowych. Pozwala to domyślać się, że w przeszłości mogło być korzystne utrzymywanie możliwie nie­wielkich grup zdobywających żywność. Istnieją także inne powody aby sądzić, że podział populacji na niewielkie grupy, częściowo izolowane genetycznie, mógł stworzyć dogodne warunki dla szybkiej ewolucji. Trudno jednak uwierzyć, że tendencja do podziału społe­czeństw na niewielkie grupy jest tym właśnie powodowana. Jest cieka­wym paradoksem, że szczególne właściwości człowieka w zakresie zdol­ności do współpracy rozwinęły się ewolucyjnie w systemie, który zawę­żał zakres tej współpracy do stosunkowo niewielkich grup. Biolodzy nie potrafili dotychczas wyjaśnić tego zjawiska, ale prowadzone są badania matematyczne nad warunkami działania różnych form selekcji.

Rozmieszczenie ludzi według grup krwi

Najlepiej poznane jest rozmieszczenie wśród różnych ludów genów de­terminujących występowanie grup krwi układu ABO. Ogólnoświatowe częstości występowania tych genów zostały określone następująco: G ? 62,3%; GA ? 21,5%; GB ? 16,2%; jednakże częstości tych genów w różnych częściach świata różnią się bardzo od siebie. Najprostszym przykła­dem są Indianie amerykańscy, którzy na niektórych obszarach mają niemal wyłącznie gen G i bardzo mało lub wcale GA lub GB. Gen G jest bardzo powszechny u tubylczych Indian amerykańskich oraz u Eskimosów (jakkolwiek ci ostatni mają więcej grup A i B). Gen G jest częsty w Europie Zachodniej, natomiast zmniejsza się do około 40? 50% w Azji Środkowej (Centralnej). Azjaci i Indianie amerykańscy łą­czeni są w ramach klasycznej nomenklatury jako typ mongoloidalny. Wskazuje to na rodzaj trudności, jakie napotykamy, gdy usiłujemy wpro­wadzać ostre podziały ludzi na rasy. Ten przykład nie jest jednak typo­wy. Ogólnie istnieją pewne korelacje pomiędzy rozmieszczeniem alleli grup krwi a głównymi grupami rasowymi.

Rozmieszczenie genu GB jest odwrotne niż genu G, jest on bowiem stosunkowo częsty w Azji Środkowej rzadki zaś w tubylczych popula­cjach Ameryki. Gen GB wykazuje ciągle zmniejszającą się częstość od Azji Środkowej do Europy Zachodniej i osiąga najmniejszą wartość w populacji Basków, gdzie częstość grupy 0 jest bardzo wysoka. Grupa ta ma także (przypadkowo?) bardzo swoisty język nie należący do grupy języków indoeuropejskich. Inne populacje z małą częstością GB i dużą 0 można spotkać wokół Europy Zachodniej (np. w Irlandii). Wśród Basków spotyka się także duże częstości genów na grupę Rh.

Interpretacja znaczenia takich różnic genów jest bardzo trudna. Su­gerują one inwazję i częściowe przemieszczanie się populacji. Na przy­kład populacje na granicach Europy Zachodniej mogą wykazywać nie­które z cech charakterystycznych dla ludów wczesno europejskich, które zostały zepchnięte na zachód przez najazdy Azjatów. Takie sugestie wynikają z rozmieszczenia grup krwi na całym świecie. Należy podkreślić, że niezależnie od politycznego i społecznego znaczenia inwazji, z punktu widzenia genetycznego powodowały one stopniowe przenikanie jednej populacji do drugiej i częściowe zastępowanie starych genów nowymi.

Drobne różnice w rozmieszczeniu genów

Do pewnego stopnia każdy zdaje sobie sprawę z istnienia różnych typów fizycznych ludzi w bezpośrednim otoczeniu. Nie można od razu powie­dzieć, że dany człowiek jest Anglikiem, Szkotem czy Walijczykiem jed­nakże mieszkańcy tych krajów często wykazują charakterystyczne cechy budowy, kształtu twarzy, koloru włosów i oczu i oczywiście różnią się w mowie i zwyczajach. Badania grup krwi układu ABO wykazały, że ludzie w Walii o walijskich nazwiskach, jak Jones czy Edwards, zawiera­ją więcej 0 i B, a mniej A i AB niż ludzie o angielskich nazwiskach jak Smith.

Poczynając od niewielkich lokalnych różnic istnieje nieskończona seria następujących po sobie form pośrednich. Spacerując najpierw po uli­cach Sztokholmu a następnie Rzymu dostrzegamy, że większość ludzi w obu miastach jest fizycznie różna (jakkolwiek nie wszyscy) i więk­szość tych różnic jest dziedziczna. Wszyscy ci ludzie różnią się z kolei od mieszkańców Afryki Środkowej. Jednakże przechodząc ze Sztokholmu przez Rzym i Ateny a następnie do Kairu i Nairobi zauważymy serię mniejszych gradacji. Gdziekolwiek znajdowane są wyraźniejsze nieciąg­łości, tam najczęściej są one związane z barierami geograficznymi, np. pomiędzy Europą i Afryką, czy też Afryką i Azją, jakkolwiek nawet i tutaj istnieją grupy pośrednie. Ostre nieciągłości nie mają jednak cha­rakteru geograficznego, lecz społeczny, gdy np. nowa grupa penetruje w głąb pewnego obszaru i prawie się nie miesza z populacją tubylczą; tak jest np. w Afryce Południowej i Ameryce Północnej. Ale nawet i tam istnieją liczne formy pośrednie.

Fakt, że rozmieszczenie genów zwykle zmienia się stopniowo wraz z odległością, może być badany bardzo dokładnie na przykładzie grup krwi. Taka gradacja rozmieszczenia czyni niemożliwy po­dział rodzaju ludzkiego na jakiekolwiek ostro rozgraniczone rasy, jak­kolwiek niektórzy antropolodzy w dalszym ciągu usiłują tak robić. Takie podejście było najbardziej charakterystyczne dla naiwnego poglądu człowieka na własny rodzaj i niestety, utrzymuje się, mimo iż jest sprzeczne z nauką i niebezpieczne społecznie. Takie klasy­fikacje zostały prawdopodobnie utworzone w czasach, gdy ruchliwość ludzka była bardzo mała, a lokalne rywalizacje olbrzymie. Identyfiko­wanie członków innych grup szczególnie wtedy, gdy wnikali na ich tery­torium, wydaje się być podstawową cechą biologii Homo sapiens, tak jak u wielu innych zwierząt. Może to być częściowo cechą odziedziczoną od jego bardziej prymitywnych przodków, lecz dzisiaj jest to ściśle związane z językiem i kulturą. Biogolowie nie są w stanie wy­jaśnić dlaczego tak duże znaczenie przypisuje człowiek odrębności grup ludzkich. Jest to częściowo ?terytorialne”, ale jest w tym coś więcej. Historia z Wieżą Babel jest w istocie tak charakterystyczna dla człowieka, a jednocześnie jest niemożliwa do wyjaśnienia przez współczesną biologię. Możemy jedynie mieć nadzieję że wiedza dostarczy wyjaśnień w przyszłości.

Różnice geograficzne w rozmieszczeniu genów stanowią często pewien regularny ciąg, zaś osobnicy z różnych końców tego ciągu mogą być łatwo rozpoznawani jako odrębni. Tylko w tym sensie możemy mówić o rasach ? zarówno głównych, jak i pomniej­szych. ?Rasy” zasługują na swą nazwę tylko wtedy, gdy rozważamy cechy adaptatywne różnych grup genów, czy też podatność na choroby lub inne cechy reprezentowane przez grupy z końców ciągu.

Trudności w pojęciu rasy

Każda cecha utrzymująca homeostazę jest częściowo uwarunkowana dzie­dzicznie. Życie człowieka, tak jak organizmów każdego innego gatunku, jest wynikiem jego przeszłych dziejów. Niezależnie od tego, jak bardzo zmieniamy się na skutek zmian naszego środowiska lub pod wpływem wychowania, pozostajemy ludźmi, ponieważ jesteśmy zdeterminowani przez nasze geny. Co więcej, wiele istotnych różnic we właściwościach homeostatycznych pomiędzy ludźmi jest wyłącznie wynikiem dziedzicz­ności. Fakt, że nie są one jednolicie rozmieszczone wśród gatunków, jest dobrze znany jako zjawisko różnic rasowych. Jesteśmy skłonni odczuwać je jako zjawisko społeczne i skutkiem tego przeoczamy fakt, że są one niczym więcej jak tylko lokalnymi różnicami w rozmieszczeniu genów.

Te różnice są uderzające ponieważ geny nie są obecnie losowo ro­zmieszczone na świecie, jakkolwiek może się to stać w niedalekiej przy­szłości. Grupy genów mają tendencje do występowania razem głównie z tego powodu, że ludzie nie są nieskończenie ruchliwi. Nawet dzisiaj istnieją duże ograniczenia w wyborze małżonka. Przykładu, jak dalece ograniczona była ruchliwość w przeszłości dostarczyło badanie zawartych małżeństw zarejestrowanych w księgach wiejskiej parafii w Oxfordshire. Starano się oszacować częstość mał­żeństw zawieranych pomiędzy kuzynami pierwszego stopnia ? dozwo­lonych i obecnie ? zakładając, że są one losowe (jakkolwiek często nie są). Wydaje się, że każdy mieszkaniec Europy Zachodniej ? mężczyzna lub kobieta ? wybiera w praktyce tylko spośród około 500 osobników płci przeciwnej.

Te ograniczenia występują oczywiście częściowo z powodu usytuowa­nia geograficznego, częściowo ze zwyczajów i języka. Być może z powodu ważności porozumiewania się za pomocą symboli człowiek jest gatun­kiem, w którym kojarzenie się par głównie zachodzi na zasadzie podo­bieństw. Podobieństwa ? czy to genetyczne, społeczne czy językowe ? są dodatnimi cechami u partnera, jakkolwiek nadmierny nacisk na te podobieństwa jest jednym z czynników utrwalających nierówność spo­łeczną. To, że zasady kojarzenia par są związane z ?rasami”, sugeruje fakt, że niektóre z najbardziej wyraźnych i odziedziczalnych różnic są cechami odgrywającymi rolę w doborze partnera.