Biologiczne podstawy społeczeństw nowożytnych

Antropologowie intensywnie badają, na czym polega zdolność do orga­nizowania zwartych i zdolnych do rozwoju społeczeństw, ale biologiczna podstawa tej zdolności pozostaje nieznana, ani nawet nie jest pewne, czy ma ona jakąś szczególną podstawę. Różne formy ko­munikacji symbolicznej, instytucji i praw muszą mieć rozmaite stopnie skuteczności niezależnie od różnorodności warunków. Organizacja rodzi­ny mogła zostać odziedziczona po przedludzkich przodkach, albo też mogła się ukształtować stosunkowo wcześnie jako odpowiedź na potrze­by paleolitycznych myśliwych. Jak się zdaje, już wkrótce po złagodzeniu klimatu grupy społeczne stały się stosunkowo duże. Bio­log jest w naturalny sposób skłonny przypuszczać, że te grupy, które dały początek wielkim społeczeństwom, z królami, kapłanami, niewolni­kami, religią, rytuałem i wojną, odznaczały się jakimiś szczególnymi cechami biologicznymi. Wydaje się pewne, że istnieją dziedziczne różnice konstytucji pomiędzy jednostkami, dzięki którym są one w stanie dzia­łać bardziej lub mniej skutecznie jako członkowie dużych społeczności, zarówno jako rządzący, jak i rządzeni. Jest mniej pewne, w jakiej mie­rze takie różnice są ważne obecnie, gdy kultura jest stosunkowo spraw­nie przekazywana drogą językową. Chętnie ulegamy przekonaniu, że róż­ne ustroje społeczne są rezultatem świadomych zamierzeń, a nie szcze­gólnych odziedziczonych zdolności. Ale podkreślaliśmy tu już wielokrot­nie, jak ważne są naturalne zdolności, dzięki którym człowiek jest w stanie działać. Na przykład zdolność do mówienia, a także do współpracy społecznej, na pewno opiera się na odziedziczonych właściwościach ukła­du nerwowego i gruczołów dokrewnych. Zapewne człowiek jako swoisty organizm pojawił się w rezultacie doboru potęgującego te właściwości. Dzięki temu doborowi nastąpiły pewne zmiany w zewnętrznych, widzial­nych cechach człowieka, zmieniły się zwłaszcza kształt i rozmiary głowy. Ale naprawdę ważne były te zmiany, które dokonywały się wewnątrz. Nie ma powodów, by przypuszczać, że taki dobór ustał. Niewiele wia­domo o rozmnażaniu różnicowym obecnie, ale z pewnością coś takiego zachodzi. Niektóre typy ludzi obu płci okażą się bar­dziej żywotne od innych, choć nie zawsze na dłuższą metę. Zapewne nasi potomkowie za kilkaset lat będą się śmiać z naszych dziecinnych sposobów myślenia i współpracy, a jeśli tak nie będzie, to dlatego, że nie będziemy mieli żadnych potomków.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.