Receptory człowieka prehistorycznego

Te cechy fizyczne i społeczne, które omówiliśmy w poprzednim rozdziale, skupiły się w istotach zdolnych czerpać środki do życia w pewnej nowej niszy ekologicznej w średnim plejstocenie, kiedy to pojawił się człowiek mniej więcej taki, jakim znamy go dziś. Przypuszczamy, że sposobem utrzymywania się przy życiu było polowanie na duże zwierzęta kopytne. Szczególne warunki reprodukcji, rozwój mózgu i późno osiągana dojrza­łość prawdopodobnie spowodowały wytworzenie się ludzi dość inteli­gentnych na to by przyjąć ten sposób życia bez zwykłego dla mięsożer­nych wyposażenia w zęby i pazury. Znalezienie i wytropienie ofiary za­leżało zapewne bardziej od informacji dostarczanych przez zmysły niż od ich subtelnej wrażliwości. Człowiek nie ma wzroku jastrzębia ani węchu psa, ale jego mózg dobrze wykorzystuje to, co może on zobaczyć, usłyszeć i wywęszyć.

Zwłaszcza wzrok był głównym zmysłem w okresie, gdy człowiek był jednym ze ssaków naczelnych. U zwierząt lądowych o postawie wypro­stowanej głowa i oczy mogą swobodnie penetrować otoczenie. Ssaki mię­sożerne polując posługują się głównie węchem. Według Campbella (1966), człowiek ?był czymś nowym wśród zwierząt lądowych: mięsożercą po­lującym przy posługiwaniu się w dużym stopniu wzrokiem”. Niestety, mało wiemy o tym, w jaki sposób poszczególne gatunki zwierząt wy­bierają te cechy zmieniającego się otoczenia, które są dla nich godne uwagi. Nie ma wątpliwości, że jakkolwiek wygląda świat postrzegany przez małpę, jest on czymś bardzo odmiennym od naszego, a jeszcze bar­dziej odmienny jest świat spostrzeżeń psa. Zapewne w mózgu każdego gatunku są komórki, które możemy nazwać klasyfikującymi, a które gotowe są wykrywać specyficzne zmiany cech otoczenia. W swojej ważnej pracy Hubel i Wiesel wykazali, że każda komórka kory pól wzrokowych kota i małpy reaguje w sposób specyficzny na określone kształty. Niektóre komórki reagują na zwykłe prostokąty, in­ne ? zwłaszcza w obszarach kory wokół pierwszorzędowego pola wzroko­wego ? na figury coraz bardziej złożone. Nie wiemy jeszcze, w jaki sposób reakcje na te proste cechy wizualne są integrowane w ?percepcje” całych złożonych scen, ani też na jakie ?sceny” kot w ogóle zwraca uwagę (Sutherland, 1968). Prawdopodobnie zarówno możliwości, jak i ograniczenia są zdeterminowane częściowo dziedzicznie, a częściowo przez doświadczenie; pomiędzy prostszymi jednostkami powstają połą­czenia, dzięki którym dochodzi do wyobrażenia pewnych złożonych wzor­ców. Na przykład wiemy, że u człowieka spostrzeżenia są w dużej mierze wyznaczone przez doświadczenie. Ci, którzy żyją w domach i miastach typu zachodniego, odbierają, dzięki doświadczeniu, linie poziome i pionowe inaczej niż mieszkańcy dżungli i mają podobno inne złudzenia przestrzenne (Gregory, 1966).

Zapewne jednym z najważniejszych czynników wpływających na usprawnienie percepcji u człowieka prehistorycznego było manipulowa­nie przedmiotami, która to zdolność była już nieźle rozwinięta u niższych naczelnych. Być może dla istoty, która podnosi przedmioty i ogląda je, świat jest w ogóle bardziej złożony niż dla takiej, która tylko porusza się w środowisku, gdy ono przeważnie pozostaje dla niej nieruchome. Ta ostatnia widzi pewne sceny, ale jedyne obiekty, które dają się w nich wyróżnić jako coś osobowego, to być może tylko inne zwierzęta, które jako jedyne przemieszczają się wzajemnie. Zbyt mało wiemy, by coś tu twierdzić na pewno, ale być może, iż dopiero dzięki skłonności do manipulowania przedmiotami pojawiła się u człowieka zdolność rozpo­znawania różnych klas przedmiotów i ich klasyfikowania. Dzięki uży­waniu ich, a potem kształtowaniu, nastąpił dalszy rozwój tych zgrupo­wań komórek i tych czynności mózgu, dzięki którym powstają wewnętrz­ne wyobrażenia pozwalające o tych obiektach ?myśleć”, a wreszcie na­dawać im określone nazwy.

Spekulacje na temat stadiów, których może nigdy nie poznamy, mogą się wydawać jałowe. Jednak ze względu na to, że tego rodzaju prze­miany doprowadziły do wykształcenia się człowieka współczesnego, mu­simy je przynajmniej przedyskutować. Powiada się, że ze skamielin wiemy znaczniej mniej o mózgach naszych przodków niż o ich zębach. Ale nie sądźmy, że tym samym zmiany w zębach były ważniejsze.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.