Konieczność współdziałania

Większość naszych planów opiera się na specyficznie ludzkiej umiejęt­ności współdziałania. Nie jest to zwykły optymizm, jak sądzą niektórzy, lecz racjonalny, wynikający z obserwacji opis. Ludzie skłonni są w o wie­le większym stopniu kochać się i pomagać sobie niż się wzajemnie nienawidzieć; nie jesteśmy upadłymi aniołami, lecz udoskonalonymi i wciąż doskonalącymi się małpami. Człowiek zastanawiał się nad problemem dobra i zła co najmniej od początków kultury. Literatura i życie, a także psychologowie i antropologowie nauczyli nas rozumieć i próbować rozwią­zywać te konflikty, ilekroć się pojawiają. Często napomyka się, że być może granica między dobrem a złem nie zawsze jest jednoznaczna i by­wa, że diabeł w nas okazuje się użyteczny. Musi on jednak służyć funkcji adaptacyjnej ? w przeciwnym wypadku zostałby dawno wygnany przez ewolucję. Oczywiście wiele cech ludzkiego zachowania wiedzie w obu kierunkach. Z pewnością ludzie nie zmierzają prosto ku doskonałej har­monii i wzajemnej tolerancji. Zapewne gdyby byli tacy, nie zbudowaliby stabilnych społeczeństw. Przysposobienie świata do przyjęcia przyszłych ogromnych populacji przypuszczalnie wymaga choć części agresywności, która w nas tkwi jako dziedzictwo z czasów pierwotnych walk o teryto­rium. Tym niemniej istnieje realna potrzeba, by ludzkość strzegła się przed zasadzkami, w które mogą ją wpędzić demagodzy dążący do wzbu­dzenia w niej agresywności.

W mózgu ludzkim znajduje się prawdopodobnie ośrodek, którego uaktywnienie wzbudza objawy gniewu. Gniew ten może osiągnąć wysoki poziom, a jednocześnie nie przyjąć formy otwartej agresji. Każdy z nas czuje czasem,, jak potęguje się w nim gniew, zwłaszcza wówczas, gdy za­grożony jest nasz stan posiadania lub nasze prawa. Jest to szczątkowa postać naszych pierwotnych zachowań terytorialnych. W istocie zauwa­żono, że ludzie przyjmują postawę wyraźnie agresywną, gdy ktokolwiek narusza ich własność, czy będzie to sekretarka i jej biurko, czy farmer i jego pola.

Agresja w takich postaciach nie stanowi problemu, ale gdy wzbudzi się ją w wielkich masach ludzkich, może doprowadzić do wojny. Hitler wzbudził zbiorowy zapał odwołując się do uczuć związanych z utratą terytorium i zagrożeniem przez obcych (Żydów). To, co nieraz już uda­wało się demagogom, może się udać i w przyszłości. Ludzie mogą raz jeszcze im ulec i rozpocząć zbiorowe działanie, które nie zapewnia bez­pieczeństwa nikomu z nich, ani ich przyjaciołom, ani wrogom. Reakcje agresji mogły być skuteczne wobec małych roszczeń terytorialnych. Gdy jednak powstają w wielkich zbiorowościach, jest prawdopodobne, że przy­niosą szkodę zarówno atakującym, jak i napadniętym. Dziś, gdy istnieje broń termojądrowa i biologiczna, skutki mogłyby zagrozić całemu życiu na Ziemi.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.