Problem istnienia selekcji altruizmu

Studia ekologiczne nad wieloma gatunkami zwierząt doprowadziły do stwierdzenia, że w wielu wypadkach zostały wytworzone schematy za­chowań, które doprowadzają do limitowania liczebności populacji. Mogą to być walki o terytorium do rozmnażania (jak u głuszców na wrzosowiskach) lub też ceremonie gro­madzenia się, w których ustalane są stosunki dominacji w grupie (jak u szpaków). Sformalizowane zachowanie się tego rodzaju mogło mieć znaczenie w przeszłości dla człowieka, jako że ma je obecnie dla wielu naczelnych, a także i dla człowieka. Takie zachowanie sprzyja raczej grupie niż osobnikowi i wytworzyło się z jakiegoś rodzaju selekcji gru­powej, w wyniku której zbyt agresywne lub nieśmiałe osobniki mogą nie mieć potomstwa.

Selekcja genów na altruizm może nastąpić tylko w tym przypadku, jeżeli zwiększają one szanse krewnych osobników, które geny te w sobie noszą. Niewątpliwie pewne formy zachowania sprzyjają przeżyciu bliskich krewnych osobnika będącego nosicielem takiego genu, np. zdolność wydawania okrzyków alarmujących lub udawanie zranienia przez ptaki oraz wszelkie w ogóle formy opieki rodziców nad potom­stwem. Nazwano to zjawisko selekcją krewnych i może obejmować ono także krewnych dalszego stopnia, szczególnie jeżeli żyją razem w grupach rodzinnych częściowo od siebie izolowanych. Dobór naturalny mógłby działać na korzyść altruizmu w takiej grupie, gdy wszyscy jej członkowie są nosicielami odpowiednich genów. Może to być wynikiem dryftu ge­netycznego, który ma większe szanse operowania w izolowanych popu­lacjach.

Istnieją więc pewne sugestie, że ewolucja altruistycznego zachowania się, a także zdolności porozumiewania się i współpracy, jest związana z podziałem ludzi na małe grupy. Fakt, że duża część rytualnych zacho­wań plemiennych związana jest z totemizmem i obrządkami małżeński­mi, jest bardzo uderzający dla biologa. Mamy nadzieję, że niebawem sprawy te będą lepiej poznane.

Nie ma wątpliwości, że genetyka behawioru kooperatywnego jest za­gadnieniem o podstawowym znaczeniu. Według Wynne-Edwardsa ?Dzie­dziczny przymus do poddania się zwyczajom grupy, jak np. u lemingów zmuszonych do emigracji lub u cierników, których dojrzewanie jest za­hamowane przez dominację samca a, jest kamieniem węgielnym przysto­sowania społecznego. Osobniki, które poddają się takiemu traktowaniu, są całkowicie eliminowane najczęściej przed wydaniem potomstwa, a jed­nak tendencja do ulegania pojawia się w każdej następnej generacji. Moż­na z tego wywnioskować, że jest ona znakomicie oddzielona od zwykłej” selekcji, która działa przeciwko uległym osobnikom i sprzyja ich bardziej agresywnemu rodzeństwu…” (1964).

Istotność tego problemu dla sytuacji człowieka zarówno teraz, jak i w przeszłości, jest ewidentna. Społeczeństwo ludzkie obecnie zależy od przyjmowania odpowiedniej uległości przez osobnika przynajmniej w pewnych momentach jego życia. Należy w jakiś sposób rozwiązać para­doks reprodukcji licznych osobników o wielkich zdolnościach energii i inicjatywie, którzy jednak zachowują gotowość do współdziałania z in­nymi. Obecnie nie wiemy nawet, czy jakieś systemy społeczne, czy też systemy krzyżowania są pod tym względem lepsze od innych, i większość ?eugenicznych” przepisów, które chcą służyć tym celom podejrzanie wy­gląda na to, że mają tylko służyć utrwalaniu istniejących stosunków dominacji.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.